RYTUAŁY

Jak przygotować przedmiot magiczny do użytku?

Serdecznie witam wszystkich Czytających bloga, szczególnie tych, którzy od dawna na niego zaglądają. Dzisiejszy wpis to na dobrą sprawę chleb powszedni, o którym czasem w swojej diecie niektórzy zapominają. Więc czytajcie, zanim post stanie się czerstwy 😉

day_1__magic_things_by_screamst

Słowem wstępu

Kupujesz przedmioty magiczne? Kamienie, talizmany, amulety, świece? Niezależnie od tego gdzie je kupujesz, pamiętaj, że nie są wolne od innych energii. Są nie sterylne. Niestety inne energie nie zawsze są dobre czy neutralne. Warto więc nauczyć się oczyszczać przedmioty magiczne i rytualne, by użytkować je z radością i pozytywnym skutkiem. Nie spotkałem się jeszcze z przedmiotami sterylnymi energetycznie, ale czasem energia tych przedmiotów potrafi być chaotyczna i nieprzyjemna, szczególnie tych, które przeszły przez wiele rąk, zanim dotarły do mnie.

A jeśli w przedmiocie jest dobra energia? Czy mam go oczyszczać? TAK. Dobra energia pozostaje. Szczególnie jeśli nad przedmiotem odmawiasz zaklęcie zakończone „klauzulą”: Dla dobra mojego i wszystkich. Warto zapamiętać ten drobny szczegół przy białej magii, ustrzeże nas przed niewłaściwym użyciem magii.

o.11236

Sposoby oczyszczania przedmiotów

Istnieje wiele sposobów oczyszczania przedmiotów magicznych ze starej lub po prostu obcej energii. Oto lista tych „najznańszych”:

  • obmyć wodą
  • przeciągnąć ponad świecą
  • przeciągnąć ponad kadzidłem szałwii białej
  • rytuał oczyszczający (można wykorzystać ten)
  • posypać solą, otoczyć kręgiem soli na x godzin
  • otoczyć kręgiem białych świec
  • potrzymać w rękach, oczyszczając dotykiem

Każdy powinien mieć swój sprawdzony sposób na oczyszczanie przedmiotów, pomieszczeń, osób.

Sposób rekomendowany przeze mnie

Swoim sposobem dzielę się już na moich aukcjach magicznych, żeby powiadomić Was przed zakupem, że należy coś takiego zrobić. Dzięki temu na moich aukcjach będzie bezpieczny i doświadczony mistyk, i laik. A zawsze można spytać o poradę, chętnie odpowiadam na pytania. Przytoczę Wam opis:

logo magiczne

Jak postępować z zakupionymi magicznymi przedmiotami?

Zakupione na aukcjach produkty były dotykane tylko przez twórcę, jednak należy pamiętać że w trakcie transportu przeszły z rąk do rąk. I chociaż to nie bezpośredni kontakt z kamieniem, należy go przygotować nim zostanie użyty po raz pierwszy.

  • Przygotuj miejsce, w którym czujesz się dobrze – np. miejsce używane do medytacji, ołtarzyk, stół.
  • Zapal świecę (białą)
  • Skup się na przedmiocie i wyobraź sobie, że oczyszczasz go jasnym światłem.
  • Wypowiedz na głos zaklęcie oczyszczające przedmiot
  • Następnie napełnij przedmiot własną energią. Możesz to zrobić wyobrażając sobie swoją energię w ulubionym kolorze spływającą z Twoich rąk do przedmiotu lub pocierając go palcami, całując, zawijając w rytualny obrusik, owiązując wstążką ulubionego koloru – wybór należy do Ciebie!
  • Używaj przedmiotu 🙂

Pamiętaj, że energia podąża za uwagą i myślami – ważne byś był odprężony/a i miał chwilę spokoju, wolną od niepotrzebnych myśli.

Wiedźmińskie sposoby oczyszczania

Ja swoje przedmioty oczyszczam posługując się tylko myślą, energią Światła i wyczuciem. Czasem faktycznie przydaje mi się dodatkowa pomoc w postaci chłodnej wody. Kiedy przedmiot nie powinien mieć kontaktu z wodą, obmywam swoje ręce aż staną się zimne, najlepiej lodowato zimne (lód to także żywioł Wody, jednak ja traktuję je osobno). Wtedy ponawiam proces oczyszczania. Biorę przedmiot do ręki i pozwalam chłodnej, świetlistej energii wymyć obce energie z przedmiotu, zastępując je moją. Od razu też przedstawiam przedmiotowi jego przeznaczenie, w myślach intonując afirmację. Dzięki temu otrzymuję przedmiot czysty, energetyzowany i zaprogramowany. Gotowy do działania.

Słowo końcowe od wiedźmina

Polecam Wam, Czytelnicy, odnaleźć swój żywioł. Z pomocą intuicji lub rozmaitych wykazów, które odnajdziecie w książkach, Internecie, filmach, nagraniach audio, możecie wskazać swój żywioł. Najczęściej jest to żywioł, który przeważa w Waszym życiu. Ja swój (Wodę i Ziemię) znalazłem poprzez obserwację swoich upodobań. Początkowo myślałem, że to Ziemia jest moim ulubionym żywiołem z racji zamiłowania do run, kryształów, ziół. Okazało się jednak, że uwielbiam stosować magię ziemi, a żywioł, który dostarcza mi energii to Woda (zawsze i w każdej postaci pomaga mi na wszelkie dolegliwości, psychiczne, fizyczne, energetyczne). Potem zaś odkryłem, że nie lubię Wodo-ognia (ciepłej wody), wolę Lód. Podobnie z Ziemią, odkryłem swoją pasję do eliksirów (Ziemio-woda) i symboli (Metal – przemawia do mnie bardziej niż drewno). Na koniec odkryłem swoją fascynację burzą i świecami płonącymi w mroku – to przyszedł do mnie żywioł Światła. Warto odnaleźć swój macierzysty żywioł i nie poprzestawać na dążeniach do odkrywania, rozwijać się. Jak widać można znaleźć o wiele więcej.

Kryształ górski

Kryształ górski

Wiadomości końcowe

Zapraszam wszystkich Czytelników na moje magiczne aukcje – odnajdziecie tam niebawem rytuały białej magii i rozmaite talizmany, a w tej chwili magiczne kryształy i czterolistne, laminowane koniczyny. Stale dodaję coś nowego, dlatego warto mieć pod ręką mój mały kram. Każdemu Kupującemu służę radą, każdemu przymierzającemu się do kupna doradzę. Można także składać osobiste zamówienia – dostaję ich wiele poprzez email, gdyż niektórzy chcą spersonalizować swoje przedmioty, rytuały. Sprostam Waszym wymaganiom. Zapraszam więc na aukcje, do polubienia strony na fejsbuku oraz komentowania bloga.

Psst… Na hasło magia rytualna, dostaniecie ode mnie gratis w postaci kryształu, który do Was „wibruje”. Zebrałem w ostatnich 2 latach wiele takich, które odłożyłem z nadzieją, że właściciel się odnajdzie. Postanowiłem im pomóc. Kupując w wiadomości do Sprzedającego wpisz „magiarytualna”, a jeden z kryształów zostanie dołączony gratis do zakupu.

logo magiczne

Reklamy

Maść czarownic – fakty, składniki, bezpieczeństwo

Maść czarownic, maść latająca. Cudowny specyfik o makabrycznym składzie pełnym krwi, nikczemności i trucizn. Co prawda, to prawda.  W składzie nie znalazło się  „poświęcenie”, a powinno, ponieważ przygotowanie i używanie tej maści wymaga nie lada poświęceń, a „odwaga” najwyraźniej była niepisanym składnikiem każdego produktu czy też rytuału wiedźmy, dlatego również o niej nie wspomniano. Drogie Panie i drodzy Panowie – to nie kremik na piegi, ani nawet na miłosne igraszki (chociaż różnie to bywało u tych starych, żwawych czarownic). To potężny… narkotyk.

Szczypta historii…

Maść czarownic była stosowana przez nie by przemieszczać się w tylko im znane miejsca na miotłach, a tam spotkać się i współżyć z Szatanem. Tak przynajmniej rzecze nam historia, sama w sobie zapisana przez Kościół, któremu bardzo nie w smak były takie igraszki, szczególnie że nie mogli ich uchwycić, uporządkować, ani pojąć. Człowiek od zarania dziejów tępił to, czego nie znał, a co budziło w nim strach – np. magię, którą ciężko okiełznać i wytłumaczyć używając logiki. Chociaż ci sami ludzie, którzy tępili czarownice powołując się na logikę, sami mieli z nią nieco problemu – przynajmniej tak wynika z moich historycznych obserwacji i psychologicznego wykształcenia.

masc_czarownic

Dzisiaj mamy trochę więcej oleju w głowie (czy na pewno?) i potrafimy posłużyć się techniką tak, by dotrzeć do faktów, które nie zostały jasno przekazane na kartach historii. Tajemnica tak samo nas przeraża, jak i pociąga, więc staramy się ją odkryć. Poznajmy tajemnicę maści czarownic, od praktycznej strony, zdecydowanie mniej romantycznej i poetyckiej.

Specyfik ów wytwarzano przy użyciu silnych, ziołowych środków psychoaktywnych (dawniej swoją „fazę” można było zebrać po drodze na targ lub polowania), mieszano z tłuszczem, rozprowadzano po ciele w miejscach, gdzie skóra była cieńsza. Pod kolanami, pachami, w pachwinach… I tutaj powoli zbliżamy się do klucza tajemnicy. By maść lepiej działała, czarownice chwytały za miotły (!), by na nie wsiąść. Okrakiem. Co wrażliwszych czytelników przepraszam najmocniej, jednak co tęższe umysły zapraszam do dalszego zgłębiania tajemnicy. Otóż trzonek miotły smarowano maścią i wprowadzano go do pochwy, by tam wchłonęła się i dała mocniejsze efekty. Stąd być może wzięło się wsiadanie okrakiem na miotły i stosunek z Szatanem. W końcu jego przyrodzenie było opisywane jako chłodne i twarde jak żaden członek – miotła? Resztę dopełniały psychoaktywne trucizny: pokrzyk wilcza jagoda, bieluń, lulek czarny, czasem mandragora, innym razem jad ropuchy. Pozostałe składniki (krew nietoperza, smalec z noworodka itp.) służyły 1) przerażeniu potencjalnych pytających i odstręczeniu ich od użytkowania maści 2) pogłębieniu wrażenia magii Szatana. Wszyscy praktykujący choćby prostą magię ochronną wiedzą jak ważne są ceremonie. To one tworzą prawdziwą magię.

Garść prawdy… czyli składniki i ich działanie

Skoro już mamy historię, dorzućmy trochę faktów o składnikach maści, poczynając od ich wyliczenia…

  • pokrzyk wilcza jagoda (owoce lub liście)
  • bieluń (wszystkie części, najpopularniejsze były liście)
  • lulek czarny (liście)
  • mandragora (liście, korzeń)
  • krew nietoperza
  • tłuszcz noworodka
  • jad ropuchy

Wyżej już napisałem, że krew nietoperza oraz wszelkie dziwne składniki, które odnajdziecie w przepisach (różnorodnych) na maść czarownic służą efektowi, nie wykazując samodzielnego działania. Dawniej magia, by była skuteczna i groźna musiała odznaczać się paskudnością i osobliwością. Wymagała odwagi i poświęcenia (nie tylko żywych istnień, ale także swojego nosa, skóry, przytomności, dobrego imienia). Tłuszcz był jednak niezbędny, ale niekoniecznie musiał należeć do noworodka, co zaraz pojmiecie. Czarownice rozbierały się do naga, by nasmarować się maścią (zupełnie jak Małgorzata, lecąc w siną dal na miotle, a kończąc naga u Wolanda). Tłuszcz miał chronić je przed wyziębieniem ciała. W istocie bowiem cała tajemnica maści  polega nie na tym, że ciało podrywa się z miotłą do góry, a na tym, że doświadcza się stanu OOBE czyli projekcji astralnej z silnymi uczuciami eksterioryzacji (przebywania poza materialnym ciałem). Praktykując OOBE należy dobrze zadbać o ciało – okryć je kocem, podgrzać pomieszczenie. Kocem dla czarownic był ów tłuszcz zawarty w maści. Może powstać pytanie dlaczego tłuszcz, nie koc? Cóż, to bardzo proste. Pozostałe składniki maści, wymienione powyżej to silne substancje psychoaktywne z rodziny psiankowatych, zawierające atropinę ( i nie tylko…). Działanie tej maści było więc silnie pobudzające – natknąłem się w sieci na anegdotki o tym, jak działa to na dzisiejszych ludzi, np. naukowców, którzy eksperymentowali z maścią.

Niecałe 100 lat temu niemiecki etnograf Will Erich Peuckert postanowił wypróbować na sobie przepis na tzw. maść czarownic, który pochodził jeszcze ze średniowiecza. Zgodnie z przekazami kobiety smarowały nią kij albo twarz i ciało, a potem unosiły się w powietrze. W maści znajdował się wyciąg z lulka czarnego, bielunia dziędzierzawy, tojadu, pokrzyku wilczej jagody i maku lekarskiego. Naukowiec opisał swoje wrażenia w następujący sposób: „Najpierw przed moim obliczem tańczyły straszliwie wykrzywione ludzkie twarze. Potem nagle doznałem uczucia, jakbym bardzo daleko leciał w powietrzu. W końcowej fazie zobaczyłem wreszcie obraz orgiastycznego święta z groteskowymi zmysłowymi ekscesami”

d49e04dd0002321a4fed2cf1

Podstawowy zestaw objawów, z których nie każdy musi wystąpić to:

  •  pobudzenie
  • wielomówność
  • euforia
  • spazmatyczny płacz lub śmiech
  • gonitwa myśli
  • zaburzenie koordynacji ruchów
  • majaczenie
  • halucynacje
  • napady szału

Pół łyżki użyteczności… czyli dlaczego nie warto stosować psychoaktywnych ziół

Nie lubię moralizować w ten sposób, ale sam byłem zainteresowany stworzeniem takiej maści, dopóki nie zrozumiałem, że to ryzykowne i mija się z celem. Znalazłem nawet dostawcę nasion na allegro i pewnie jeszcze pomyślę nad kupnem, choćby dlatego, że moim marzeniem jest szklarnia zielarska (kto nie chciałby samodzielnie hodować ziół rytualnych?). Chętnym podam adres www, ale najpierw przeczytajcie do końca wpis.

Maść może wydawać się użyteczna, gdy pragniemy nauczyć się OOBE lub LD. Jednak! Pamiętajmy, że zawarta w ziołach atropina skutecznie uniemożliwi spokojne projekcje. Ona pobudza, a do projekcji potrzeba wyciszenia. Do LD potrzeba nawet snu, lekkiego i barwnego. I oto pierwszy powód.

Przygotowanie maści jest bardzo trudne, jeśli chcemy pozostać bezpieczni i pewni tego, że nie doznamy krzywdy. Dlaczego? Choćby dlatego, że zawartość atropiny może być różna w każdym liściu danej rośliny z w/w. W jednym może być nadmiar, w innym niedosyt. Wszystko zależy od hodowli, warunków, kraju… A pozostałe warunki to twój wiek, masa ciała, schorzenia, alergie, podatność na atropinę… To skomplikowane, chociaż dla niektórych może być znikomą przeszkodą.

I ostatnie, ale jednak ważne. Ucząc się OOBE i LD na środkach psychoaktywnych (czy to maści czarownic sporządzonej w domu, czy narkotykach zakupionych od kogoś) nie posiądziesz tej umiejętności na stałe. Właściwie nie nauczysz się jej w ten sposób. Odbędziesz zapewne barwną podróż, będziesz miał co zapisać w swoim duchowym dzienniku, jednak… Projekcje polegają na kontroli świadomości. Brak kontroli jest drogą na skróty, nie uczeniem się. Lepiej więc męczyć się nawet kilka lat, ale umieć, niż zdobyć narkotyk i odbyć kilka podróży, drogich i ryzykownych.

Maść czarownic według Edain McCoy

Przepis zaczerpnięty z książki „Projekcja astralna dla początkujących”, wydawnictwa Studio Astropsychologii:

Latająca maść nieposiadająca właściwości psychoaktywnych Do jednej filiżanki bezzapachowego olejku* dodajcie którykolwiek lub wszystkie poniższe składniki. Następnie tuż przed próbą projekcji astralnej wetrzyjcie sobie miksturę w ciało. 1 łyżeczka ugniecionej bielicy pospolitej 1/2 łyżeczki suszonej natki pietruszki 1/4 łyżeczki ugniecionej kocimiętki właściwej 1/2 łyżeczki sproszkowanego kłącza kosaćca 1/8 łyżeczki sproszkowanego mastyksu 1 lub 2 szczypty ugniecionego lub sproszkowanego wawrzynu szlachetnego 1 szczypta sproszkowanego tymianku* 1 szczypta sproszkowanego korzenia waleriany 1 lub 2 krople olejku jaśminowego i/lub 1 lub 2 krople olejku różanego *Nie używajcie więcej tymianku, niż jest to wskazane. W przeciwnym razie może podrażnić skórę. (przyp. autorki)

Uważam, że to dobry przepis, ale nim go wypróbuję odświeżę swoją wiedzę zielarską, na temat nie chemicznych zastosowań ziół (jak w przypadku starej maści czarownic), a zastosowań magicznych! Wiedzą tą podzielę się na blogu, kontynuując temat maści czarownic, tudzież już latającej maści do OOBE  i LD.

783154f640

Refleksje końcowe od wieduna

Podsumowując cały temat maści czarownic mam dla was radę, sentencję i naukę.

Maść czarownic znana przed wiekami to czysta chemia. Nie widzę tu prawdziwej magii, jedynie naukę i zdanie się na narkotyki. Bardziej przemawia do mnie nawet przepis Edain McCoy, niż przepis średniowieczny (może nawet starszy). Prawdziwa, skuteczna i doskonała magia tkwi zarazem w prostocie i emocjach. Prosty składnik, wsparty atmosferą rytualną to potęga. Magię tworzą ceremonie, nie nauka. Więc nauka dla Was jest taka, drodzy czytelnicy: Poświęćcie swój umysł magii, nie swoją wątrobę truciznom.


* przypis wieduna: jojoba, olejek migdałowy, ylang-ylang, olejek ryżowy – mają neutralne zapachy bądź są bezzapachowe.

Proste recepty na miłość, pieniądze i spokój

Dzisiaj wpis o małych przesądach i czynnościach, które mogą dać niewyobrażalnie duże efekty. Nawiązuje to trochę do metody kaizen, a trochę do Prawa Przyciągania. Zanim jednak treść właściwa posta, chciałbym Was poprosić o dwie rzeczy 😉 Dajcie znak życia – skomentujcie posty, napiszcie do mnie – może jest jakiś temat, który Was interesuje i chcielibyście o nim poczytać? Druga rzecz – koniecznie zerknijcie na galerię mojego rękodzieła (trochę magicznych rzeczy też tam jest) o tutaj. A teraz zapraszam na posta.

Rutyna matką spokoju i szczęścia

Człowiek to gwałtowna istota pełna emocji nie do okiełznania, burzących się weń jak woda morska w trakcie sztormu. Jedna iskra powoduje w nim zapłon, pożar godny spalenia Rzymu. Iskrą tą może być wszystko: od obelgi wypowiedzianej pod jego adresem, aż po wyniosłe milczenie czy krzywe spojrzenie. W człowieku tkwi coś wspaniałego i zarazem strasznego – temperament. Nie dziwnym jest więc to, że codzienne, powtarzające się czynności takie jak mycie zębów (żeby były zdrowe), szczotkowanie włosów (żeby były piękne), czytanie książki (żeby być mądrym lub rozluźnionym) zapewniają istotom ludzkim spokój i pewność gruntu. I nie dziwne jest to, że kiedy odbierze się człowiekowi jego codzienne rytuały wpada w szał. Człowiek jest gwałtowny, ma w sobie iskrę, od której wybuchł Wszechświat.

Recepta nr 1: By czuć spokój i harmonię każdego dnia, pielęgnuj swoją rutynę.

Wskazówka ta dotyczy rzeczy, które sprawiają, że TOBIE jest dobrze Z SAMYM SOBĄ. Zadbaj o siebie, jedz kolację o tej samej porze, czytaj książkę w tym samym miejscu, o tej samej porze, przy podobnej muzyce. Spraw sobie prezent w formie Cudownej Chwili. Niech to będzie idealna chwila. Z idealną oprawą. Niech nikt Ci nie przeszkadza. Znajdź coś, co lubisz. Wycisz telefon. Zamknij się w swoim świecie – możesz stworzyć mały kąt w domu. Wystarczy krzesło, kilka zdjęć, może figurka albo inny bibelot. Czasami wystarczy tylko zamknąć oczy i przenieść się myślami do Domu Z Marzeń. Cudowna Chwila jest dla Ciebie. Niech od dzisiaj będzie Twoją codzienną rutyną.

 

bialy-kot-renice-duze

Recepta na gotówkę? Umyj naczynia, wynieś śmieci, posprzątaj po kotkach.

Dlaczego nie masz pieniędzy? Według Sekretu jedynym powodem jest to, że zaklinasz ich brak, żyjesz z tym brakiem, pielęgnujesz go. Ja mam swoją rutynę, którą ustaliłem sam dla własnej wygody. Brakuje mi pieniędzy? Cóż, brak z definicji nie istnieje. To by oznaczało, że czegoś negatywnego jest za dużo. Całą winę za niedobór gotówki zrzuciłem na… niepozmywane naczynia, pełny kosz na śmieci, brudną kuwetę kotków. Powód takiego połączenia jest prosty… A raczej są trzy. Po pierwsze bardzo łatwo pozbyć się braku – zmywanie zajmuje kwadrans, wyniesienie śmieci około pięciu minut, posprzątanie po kotkach około dziesięciu. W pół godziny znalazło się miejsce na pieniądze w moim życiu. Drugim powodem takiego wyboru są moje przekonania – brak pieniędzy kojarzy mi się z biedą, a ta z niezbyt ładnymi zapachami i brudem. Żeby przegnać „biedę” w jej najmniejszym stadium – sprzątam. Czy widzieliście na filmach domy bogatych ludzi? Są czyste, schludne. Kiedy utrzymuję taki porządek, pieniądze pojawiają się znikąd. W mojej głowie jest wzór mieszkania bogatej osoby i gdy go utrzymuję na planie materialnym, nie muszę martwić się o pieniądze. Trzecim powodem wyboru takiego rytuału na gotówkę jest pożyteczność takiego rytuału. Przynosi pieniądze, mieszkanie zaczyna ładnie pachnieć i wyglądać, koty są zadowolone, mam więcej miejsca na przygotowanie smacznego obiadu. Czuję się lepiej!

Recepta nr 2: By zapewnić sobie finansowy raj, dbaj o swoje wizje bogactwa w swoim otoczeniu.

Zastanów się: Jak wygląda dom bogatej osoby? Jak taka osoba mówi o pieniądzach, o bogactwie, o drogich rzeczach? Co robi na co dzień? Jak traktuje innych? Czy pomaga ubogim? Czy waha się, kiedy trzeba pomóc zanieść zakupy na 4 piętro? Jak traktuje swoich przyjaciół? Zapisz swoje odpowiedzi i przyjrzyj im się. Jeśli Twoje odpowiedzi są negatywne, nieprzyjemne – zmień koniecznie swoją wizję bogactwa. Przyjrzyj się ludziom, którzy są Twoim ideałem bogactwa. Wyobraź sobie siebie. Pozbądź się z tego obrazu negatywnych elementów. Jeśli Twoje odpowiedzi były lub po poprawce są pozytywne – wciel się w życie takiej osoby. Podpowiem Ci, że nie trzeba mieć milionów na koncie, by czuć się bogatym. Spraw by Twój dom wyglądał czysto jak u bogatych. Mów dobrze o pieniądzach, mów dobrze o bogactwie. Mów: Kiedyś kupię sobie …….. (wstaw nazwę „drogiej” rzeczy). Rób to, co kochasz i pomagaj innym robić to, co kochają. Nie bój się pracy, bądź odważną osobą. Zrezygnuj z rzeczy, które nic nie wnoszą do życia. Pamiętaj o sobie – dbaj o swoje ciało i o ducha. Kiedy ktoś na ulicy zbiera pieniądze dla chorych dzieci – wyskub chociaż 5 groszy. Podnoś pieniądze z ziemi. Wypatruj ich wszędzie. Idź za róg i oczekuj 50 złotych leżących beztrosko na trawniku. Pomóż mamie z remontem, pomóż siostrze w weekend zaopiekować się młodszym bratem. Słuchaj swoich przyjaciół, akceptuj ich i koniecznie dopytuj ich o to, o co sam chciałbyś być pytany. Zachowuj się, jakbyś był bogaty, ale nie wydawaj pieniędzy pochopnie. Bogaci dużo myślą nad wydaniem każdego grosza. Chyba że chodzi o pomoc innym – wtedy suma nie gra roli.

 

jakmoge1

Miłość i inne choroby pozytywnych ludzi

Czujesz się samotny lub po prostu chcesz mieć kogoś obok siebie, kto będzie robił z Tobą coś wspaniałego, doceniał Cię i podziwiał? Cóż. Życie jest proste, więc każda recepta jest prosta. Miłość jest najprostsza do przyciągnięcia. Wiele mówi się o tym, że jest jak trucizna, ale jak dla mnie to okropne oszczerstwo. Miłość, nieskalana naszym strachem, jest najwspanialszą rzeczą na świecie. Dzięki niej rodzą się dzieci, wspaniali ludzie, wynalazki. Miłość otwiera drzwi, nieważne jak bardzo zamknięte są. Miłość jest jak „Alohomora” tylko potężniejsza. Pokona każdą klątwę, każdy strach, każdego demona i każdego człowieka. Miłość zmusiła Boga do zejścia na Ziemię. Jest silniejsza niż cokolwiek. I dlatego przyciągnąć ją jest łatwo.

Recepta nr 3: Wpuść miłość do swojego życia przez codzienny rytuał.

Jak już wspomniałem, niezwykle łatwo jest przyciągnąć miłość. Zadaj sobie pytanie: Jak przyciągnąć partnera w magiczny sposób? I wyłącz się. Pozwól myślom płynąć. Odrzuć stwierdzenia:”to głupie”, „nie, no idiotyzm”. Zapisz na kartce nawet najgłupsze pomysły. I rozważ, który z nich jest najprostszy. Baw się. Wyobraź sobie, że pośrodku domu, w suficie jest klapa. Stań tam, spójrz w górę, wyciągnij rękę do klamki. Powiedz: Wiem, że tam jesteś Miłość. Wpuszczam Cię do siebie, otwieram Ci drzwi. Otwórz niewidzialne wrota i zamknij oczy. Poczuj jak oblewa Cię ciepły, kojący strumień Miłości. Otwórz mu drzwi do łazienki, do sypialni, do salonu. Złap trochę tej Miłości w małe pudełko i zanieś do swojego biura lub w miejsce, w którym pracujesz. Stwórz talizman i zaproś Miłość, żeby wypełniła go swoją mocą. Poproś ją o idealnego partnera, możliwość realizowania swoich pasji, o to czego pragniesz. Koniecznie znajdź swój sposób na codzienne przyzywanie Miłości.

 

22222333

 

 

Podsumowując: rutyna magiczna daje największe efekty. Małe, proste rzeczy zawsze dają ogromny efekt. Wielu z Was słyszało pewnie o Efekcie Motyla. Co to jest? To istota zasady, którą przed chwilą wymieniłem. Motyl, trzepocząc skrzydełkami jest w stanie wywołać burzę na drugim końcu kraju.

Jesteś motylem. Mały trzepot Twoich skrzydeł może zmienić świat.

167285_motyl_na_kwiatku