Miesiąc: Luty 2015

Sceptyk i fanatyk – anegdota, refleksja.

Oddalam się od tematów magicznych kamieni. Doskonale wiem o tym, jednak to jest to, co kocham w rozwoju duchowym i nie jest to dobry moment by pisać. W końcu stanowczo chcę napisać cykl, a nie urywkowe posty. Cóż, być może jestem nieco skołowany, ale przeprowadzam się, więc to wytłumaczalne.

Postrzegam świat…

Trafiłem kiedyś, na którymś forum na interesującą anegdotę o sposobach postrzegania świata. Sam po namyśle napisałem krótki fragment, który warto poddać refleksji.

Każdy z nas ma swój kawałek świata, swój mały świat. Jest tam dom, ogródek z płotem i furtką. W domu i w ogrodzie mamy przeróżne rzeczy. Każdy ma inne, chociaż zdarza nam się podpatrywać obce miejsca i przynosić z nich coś do swojego ogródka. Chociaż nie każdy tak robi. Oto mamy sceptyka, ezoteryka, okultystę, fanatyka i Dalajlamę, a z nimi ich małe światy. Świat sceptyka nie jest skomplikowany. Dom jest zamknięty na cztery spusty, żaluzje pozasłaniane. To nie tak, że nie można go odwiedzić, ale nie wiadomo czy wpuści cię do środka. Przez domofon zażąda dowodu tożsamości. Jednak jak mu go okazać, skoro nie widzi? Spróbujmy odwiedzić więc ezoteryka. Jego ogród jest dziki, piękny jak sama Matka Natura, nieujarzmiony ręką ludzką. Okna czyste, przejrzyste, ale zamknięte, tak jak drzwi i furtka. Dzwonka nie widać. No cóż, chodźmy do okultysty. Ten, to dość interesująca osobistość. Wpuszcza nas do ogrodu, wychodzi się przywitać. Jego ogród ma równe ścieżki, zadbane kwiaty. On sam jest dość miły, nawet zaprasza nas na kawę. Opowiadamy mu o sobie, a on prosi nas o pomoc, obiecując w rewanżu obiad i możliwość relaksu. Warto tylko pamiętać o tym, że jeśli popełnimy błąd złapie za broń i nas wygoni. Złóżmy wizytę fanatykowi z naprzeciwka. Oj, oj. Ciężko. Nie ma furtki, dzwonka, a płot z betonu wysoki na dwa i pół metra, okraszony drutem kolczastym. Istna warownia. A przysiągłbym, że widziałem go jak nakłaniał okultystę do zbudowania takiego samego muru. A teraz udaje, że go nie ma? Chodźmy do Dalajlamy. Nasz mistrz wygląda jakby wcale nie zaskoczyła go nasza wizyta, chociaż mówi, że nie spodziewał się. Jego płot jest normalny, furtka zamknięta, ale sam mistrz nam ją otwiera i zaprasza do ogrodu. Zasiadamy wraz z nim na pięknej, naturalnej trawie i oddajemy się medytacji. Jeśli przyszliśmy po radę, z pewnością ją otrzymamy. Jeśli jednak chcielibyśmy wtargnąć w celu wzięcia odwetu za poprzednią, która nie przyniosła nam oczekiwanych efektów, mistrz udzieliłby nam kolejnej rady przez parkan, chroniąc się przed naszą złością. A brzmiałaby ona zapewne…

Kiedy przegrywasz, nie przegrywaj lekcji.

I to właśnie rzecz o różnym sposobie postrzegania. Moim zdaniem: Każdy jest wolny i może postrzegać jak chce. I warto tą zasadę stosować w obie strony. Pozwól sobie być inny i pozwól być innym osobom innymi. Ze wszystkich tych sposobów postrzegania najmniej lubię fanatyków, bo często są agresywni i robią krzywdę sobie i innym. A najbardziej szkoda mi sceptyków, bo nie widzą jak piękny i silny dąb stoi przed ich domem. Jednak w myśl mojej zasady akceptuję ich, póki oni akceptują mnie. Ktoś kiedyś napisał, że akceptacja rzeczywistego stanu rzeczy to najgłębsza medytacja.

A swoją drogą – uwielbiam Dalajlamę, a szczególnie jego dobroduszny uśmiech i iskierkę rozbawienia w kąciku oka.

Reklamy

Dlaczego za magię trzeba płacić?

Dzisiaj krótko napiszę, jestem nieco podziębiony i przez to zmęczony – wolałbym nie przekazywać za dużo takiej energii. 

bieda-z-zycia

Dlaczego za magię trzeba płacić? Jest kilka powodów, które sprawiają, że płacenie określonych sum za usługi duchowe (wróżbiarstwo, rytuały, wykonanie talizmanów, amuletów) trzeba zapłacić i to właśnie pieniędzmi. 

Po pierwsze: równowaga energii

Dumnie powtarza się w temacie Prawa Przyciągania, że co z siebie dajemy, to dostajemy. Więc jeśli dacie z siebie coś dobrego i użytecznego (w wypadku usług są to pieniądze), dostaniecie coś dobrego i użytecznego. Natura nie znosi braku równowagi, więc pamiętajcie by dać tyle ile warta jest usługa. Dokładnie to, intencja zapewni Wam sprawdzalność wróżby/działanie rytuału lub talizmanu. I oczywiście intencja usługodawcy. Tak na prawdę metoda ma najmniejsze znaczenie, a największe mają Wasze i świadczącego usługi intencje. Warto więc wybierać takich wróżbitów i magów/wiedźmy, którym „dobrze z oczu patrzy”. Ich intencja pomocy i wasza intencja wdzięczności to dwie najsilniejsze siły przyciągające to, czego pragniecie.

Po drugie: ochrona przed negatywnymi skutkami

Tak, dobrze widzicie. Zapłata za wykonaną usługę chroni Was przed negatywnym skutkiem (chyba, że jesteście uparci by wierzyć, że nie). W końcu dajecie z siebie coś dobrego, więc siłą rzeczy otrzymacie coś dobrego. Jeśli nie – potrzebna jest chwila refleksji. Może to, co wydaje się negatywne, w rezultacie przyniosło to, czego pragnęliście? Czasami nie da się uniknąć zatrzęsień i nieprzyjemnych zmian.

Po trzecie: odcięcie linkowań energetycznych

Każda intencja może połączyć nas z drugim człowiekiem. Najmocniej widać to oczywiście u matki i dziecka. Matka ma silny instynkt opiekuńczy – czystą intencję miłości, a dziecko silną intencję bycia pod opieką, nauki. To łączy te dwie dusze i pozwala im rozumieć się niekiedy bez słów. To sprawia też, że matka źle się czuje, kiedy z dzieckiem coś jest nie tak. Nawet gdy jest już starsze. Podobny proces zachodzi przy każdym świadomym łączeniu energii. Kiedy prosisz o pomoc, otrzymujesz pomoc. Jednak wątpię byście chcieli odczuwać zły nastrój swojego maga. Zapłata z ausługę sprawi, że nić zerwie się, ponieważ proces został dokonany. Coś za coś. Równowaga została zachowana, intencje zostały przekazane, energia wróżbity/maga zrekompensowana innym dobrem. Proces zamknięty. Oboje jesteście bezpieczni. Ani wy nie otrzymacie jego energii (np. zmęczenia, bólu głowy), ani on nie otrzyma Waszej (a silniejsi duchowo potrafią nieświadomie „odsysać” energię).

I to są trzy najważniejsze powody. Czwarty jest niepokojący. Otóż należy dokonać zapłaty, nawet jeśli usługodawca jej nie chce. Wtedy może być dowolna – w formie przedmiotu, pieniędzy, wspólnego posiłku na wasz koszt, ciasta lub innej ręcznie wykonanej rzeczy. Nie wolno zostawiać takich spraw niedokończonych, gdyż natura prędzej czy później będzie chciała zrównoważyć niedobór energii usługodawcy i wasz nadmiar – w rezultacie świat może Wam coś odebrać. Może się również tak zdarzyć, że usługodawca chce pozostawić łącze energetyczne w jakimś celu. Zapłaćcie mu. To Wasze życie i chcecie być szczęśliwi. A on mógłby się tego od Was nauczyć.


Zapraszam do komentowania, czytania, obserwowania bloga i polecania go dalej.

I oczywiście zapraszam też do sklepu. W tym tygodniu pojawi się więcej produktów, mały poradnik doboru kamieni i warto zajrzeć do POZOSTAŁEGO RĘKODZIEŁA.