Ocet czterech złodziei – przepędzić, zamącić, chronić swoje

 

Oryginalna receptura na ten magiczny specyfik pojawiła się w książce ‚Amulety, zaklęcia i rytuały Białej Magii. Haitańskie hoodoo.’, autorstwa Ray’a T. Malbrough. Osobiście korzystam z tego typu książek jako inspiracji, ponieważ wg moich wierzeń i przekonań magia pochodzi z naszego umysłu, nie z magicznych przedmiotów, ziół i symboli. Ich używamy, by wywołać magię z naszej podświadomej części umysłu, która uwielbia kolory, symbole, alegorie, a także wszelkie zmysłowe doznania takie jak rytualna muzyka, zapach kadzidła, piękne i miękkie barwy otoczenia wyłaniające się z półcienia i blasku świec na ołtarzu.

Zastosowanie

Ocet czterech złodziei ma wiele zastosowań. Z książki Adriana Devine’a – ‚Księga zaklęć i uroków’ dowiemy się, że ocet czterech złodziei ‚służy do ochrony oraz władania wrogami, kontrolowania ich i wprowadzania w ich szeregi zamętu’. Może chronić nas przed atakami krótko i długaotrwałymi, klątwami oraz chorobami. ‚Wzmacnia osobę maga i osłabia nieprzyjaciół w trakcie konfliktu, a także sprowadza na wrogów spory i kłótnie’.

W/w książka o haitańskim hoodoo mówi o occie: ‚(…)wykorzystuje się przy rzucaniu uroków. (…) Octem można skropić próg domu swojego wroga, by wywołać w nim kłótnie.’

Osobiście nieco cierpnie mi skóra na karku, kiedy myślę o takich działaniach. Nieco wygląda to na szarą, niekoniecznie białą magię, niekoniecznie też czarną – więc trzeba pamiętać o tym, by mieć przy tego typu formułach i późniejszym użytkowaniu ich dobre intencje.

Moje doświadczenia

Ja użyłem octu czterech złodziei by delikatnie wykurzyć głośnego sąsiada, ale zdecydowanie zamykałem cały rytuał słowami: ‚dla dobra jego, moich sąsiadów i mojego’. Zmodyfikowałem również jego skład, dopasowując go do swoich zasobów.

Mój ocet 4 złodziei składał się z:

  • octu winnego
  • soli dla utrzymania czystych intencji, mimo wszystko
  • dużej ilości pieprzu, czosnku granulowanego, imbiru (wszystkiego, co miałem ostre w domu)

Zagotowałem te rzeczy w małym garnku, mieszając. Odcedziłem płyn.

Splotłem naturalny sznurek (pakunkowy) w warkocz i namoczyłem go w occie 4 złodziei, cały czas powtarzając swoją intencję. Dla skupienia i ochrony paliłem również świecę (białą). Ostatecznie zwinąłem namoczony i wysuszony sznurek, przewiązałem go czarną tasiemką (mój kolor osobisty do celów pozbycia się czegoś, kogoś). Podłożyłem go pod okno sąsiada tak, by nie zauważył, w szczelinę.

Rezultat

Tydzień później sąsiad się wyprowadził, a ja węzeł zakopałem w ziemi, by kolejny sąsiad nie uciekł z powodu starego 🙂 Wyprowadzka tamtego była szybka, cicha i bezproblemowa. W dodatku przeprosił nas za hałasy (cóż, imprezował całe dni bez przerwy, a sąsiadka obok pracuje na 2 zmiany czasem i była bardzo niezadowolona – a ja mieszkam w tym miejscu, bo jest ciche, podobnie dwie inne osoby).

Podsumowanie

Myślę, że założenie octu czterech złodziei jest proste. Ma być kwaśny jak ocet, ostry jak pieprz (lub nawet chili!) – ponieważ nie da się ‚przełknąć’ ani octu, ani pieprzu. Sól ma chronić obie strony (szara magia potrafi się obrzydliwie zwrócić przeciwko nam, o czarnej nie wspomnę). Sam zapach octu wywołuje u niektórych obrzydzenie. Dlatego ocet czterech złodziei jest zdecydowanie środkiem odstraszającym, a więc również i chroniącym. Z tym sprowadzaniem sporów na wrogów bym uważał, ale jeśli ktoś potrafi to tak zrobić, by wszystkim wyszło na dobre – powodzenia.

Receptura z ‚Amuletów, zaklęć i rytuałów Białej Magii’:

Do czterech litrów mocnego octu jabłkowego dodaj garść: rozmarynu, piołunu, lawendy, ruty, szałwii i mięty oraz 30g sproszkowanej kamfory. Szczelnie zamknij pojemnik, włóż go do wypełnionego wodą rondelka i zagotuj. Pamiętaj, żeby zawsze potrząsnąć pojemnikiem przed podgrzaniem. Podgrzewaj przez cztery dni, następnie odcedź zioła, przelej miksturę do butelki i schowaj. 

 

Pamiętajcie – magia jest w nas, a rytuały mają za zadanie ją wydobyć i pchnąć w świat. Pamiętajcie również o tym, by intencje były czyste. Im mocniej wierzysz w siebie i im bardziej oczyszczoną intencję puszczasz w świat – tym lepszy efekt uzyskasz.

Namaste.

 

Reklamy

Może-powrót

Długo mnie tu nie było. Niemal zapomniałem o tym blogu, tak wiele zmieniło się w moim życiu. Przeglądam wpisy na nim i pamiętam czym się tutaj kierowałem, te 2-3 lata temu. Nie chciałem do niego wracać, a jednocześnie cały czas myślałem nad miejscem, w którym mogę wyrazić to, co czuję na temat świata – w aspekcie czysto duchowym, energetycznym, subtelnym. Jednak nie chciałem wracać do tego, czym kierowałem się kilka lat temu w duchowości. To raczej zrozumiałe, skoro poszedłem dalej.

Ostatnio dotarł do mnie komentarz, nieopublikowany, dotyczący tego bloga. Stawiający pytanie w mojej głowie:  Powinienem wrócić tutaj i opowiedzieć o wszystkim, co jest w mojej głowie od 2-3 lat? Czy może dalej powinienem trzymać to wszystko dla siebie? W pewnym sensie kieruje mną lekka obawa, bo uczucia i energie jakich doświadczam daleko odbiegają od tego, co mówią książki, blogi i ludzie. I jednocześnie to taka iluzja w mojej głowie, którą sam stworzyłem, by chronić cały swój świat, jakiego doświadczam obecnie.

Nie wiem czy to powrót. Nie wiem czy będę pisał. Wiem, że spróbowałem i jeszcze spróbuję, bo od dawna myślałem o założeniu bloga dla swoich wizji, swoich odczytów, energii. Blokuje mnie jedynie to, że zdaję sobie sprawę z tego, że nie będzie to blog mówiący konkretnym głosem, nawiązujący do szkół i koncepcji. Nie będzie to poradnik. Raczej dziennik, zapis wizji i osobliwych doświadczeń z energiami. Obserwacji. Wciąż mam w sobie poczucie, że blog (o jakiejkolwiek tematyce) nie może być taki, jak ten cały wpis. Taki rozmyty, chaotyczny, silnie oderwany od materialnej części naszego świata.

Jednocześnie widzę w sobie tendencje – przeszłe już, do unikania opowiadania i dzielenia się doświadczeniami i nadchodzące otwarcie. Cóż, jak zwykle otwarty na świat niematerialny, nie mogę zignorować uczuć popychających mnie w tym kierunku. Wcześniej najwyraźniej nie był to właściwy czas. Czy teraz będzie? Czuję, że tak, ale nie od razu będzie właściwy przez cały czas – mam na myśli regularność. Myślę, że będzie właściwy moment do wyrażania energii, co jakiś czas. Rytm się pojawi, ale nie od razu.

Dzisiaj mogę powiedzieć, że w całym swoim życiu widzę zmianę, której jak dotąd nie postrzegałem tak wyraźnie. Trochę buntuję się przeciw niej, bo mam (miałem?) wysokie i intensywne oczekiwania co do swojego życia. Jednak muszę się zaadaptować do nowej świadomości. A ona wyraźnie nie pozwala mi na zrealizowanie oczekiwań. Zresztą oczekiwania same w sobie nie są istotną częścią życia. To tylko scenariusz, często niezbyt dobry dla nas i mało prawdopodobny. Czasem lepiej, że się nie spełnia, zwłaszcza kiedy jest czarny.

Ta cała zmiana to nowa jakość energii. Wcześniej byłem w stanie nadawać konkretną formę – znaną formę – wszystkiemu co robiłem. Obecnie nie mogę tego robić – nie chce się to trzymać, nie ma jakby spoiwa – tej całej inspiracji, energii, ducha. Wydawało mi się dotąd, że to chaos i bałagan, ale teraz dostrzegam, że to nowe formy. Wydają się być właśnie chaotyczne i mniej uporządkowane, ale niosą ze sobą coś, przy czym porządek i konkretna forma nie mają już znaczenia. Coś, co nie chce się podporządkować. Nie jest to buntownicza postawa, to raczej porządkowanie tej jakości byłoby buntem i to szkodliwym. Ta jakość widziana jest jako chaos, kiedy patrzę na nią przez pryzmat starych form i energii. Ale nie jest nim. Jest czymś o podobnym charakterze – żywiołowym, dzikim, pierwotnym, ale w żadnym wypadku nie chaosem negatywnym, niszczącym, z którego nic nie powstaje. To raczej chaos przemiany, transformacji. Ruch o konkretnym przeznaczeniu, chaotyczny tylko z pozoru, a z dystansu całkowicie zaplanowany. Dzieje się gdzieś poza świadomością.

Oczekiwałem porządku, struktury i stabilności, bo upatrywałem w nich moc i równowagę. Jednak widzę, że one teraz tą moc odbierają. ‚Dziś’ króluje u mnie ta nowa jakość. Staram się ją zrozumieć. Gdybym miał ją opisać w sposób symboliczny, powiedziałbym, że skończyła się era saturniczna, gdzie sztywny szkielet utrzymywał w ryzach budzące się we mnie nowe energie. Saturn ustąpił miejsca, chociaż jeszcze próbuję trzymać się jego sposobów myślenia – uporządkowania, schematyczności, cykliczności jak w zegarku, ciężkiej pracy nad materią. Czuję już jednak, że inna jakość tego nie przyjmuje. Nie buntuje się – po prostu pozostaje na takie działanie obojętna. Za to poddaje się moim działaniom, które mają charakter nieskrępowany zasadami, intuicyjny, pełen rozluźnienia i odpuszczenia kontroli. Jestem w etapie przejścia, gdzie trudno jeszcze mi opisać nową jakość. Wciąż posługuję się starymi pojęciami, pasującymi do saturnicznych energii i wciąż staram się kontrolować nawet to, co piszę. Jednak również jestem świadomy tego, że ta nowa jakość wyraziście przeze mnie teraz przemawia i jak wyżej napisałem, jest całkowicie odporna na moje próby kontroli.

Myślę, że odświeżenie bloga może być dobrym sposobem na poznanie tej energii. Możliwe, że z czasem i dystansem zrozumiem zarówno tą jakość jak i poznam kształt nowej ‚Magii Rytualnej’. Z pewnością będzie poza schematami, bo to już nie Saturn rządzi. Będzie na pewno o energiach, na razie wydaje mi się, że posty mogą być rozmyte, ekscentryczne, chaotyczne, oderwane od jakichkolwiek szkół i koncepcji – jak to energie 🙂 Jednak spróbuję.

 

Reklamy mają duszę!

Dzisiaj może troszkę nietypowy post, ale już od dawna myślałem o tym, żeby podzielić się swoimi przemyśleniami. Otóż reklamy, chociaż na pierwszy rzut oka wydają się być głupie i natrętne, w pewien sposób przekazują również treść życia!

Nie chodzi oczywiście o to, że koniecznie musimy kupić samochód, daną przyprawę czy skorzystać z jakiegoś serwisu, by znaleźć szczęście. Nie musisz nic kupować. Chociaż warto by było, żebyś zdecydował się lub zdecydowała się na „kupienie” ciekawej sentencji z reklamy, która ma duszę.

Jak wygląda „dusza” reklamy?

Reklama BMW, którą zobaczyłem na kanale biznesowym mówi do każdego:

Życie jest ekscytujące. Wystarczy znaleźć swoją inspirację. 

Gdy odejmiemy od tego całą reklamę, nagle znika uporczywe uczucie, że ktoś chce nas namówić na zakup i okazuje się, że jest w tym coś więcej.

Albo…

Wystarczy zamknąć oczy – przecież to jest afirmacja! No, może z wyjątkiem tego, że nie jesteś BMW i8 😉

Dusza reklam samochodowych jest piękna 😉 Bo oprócz BMW, które mówi o tym jak lekko może się żyć i czego potrzebujesz (oczywiście chodzi o inspirację, o motywację, niekoniecznie o bmw) jest np. Peugeot, który krótko przypomina o tym, co się liczy teraz i tutaj (MOTION & EMOTION).

Gdzie jeszcze znalazłem duszę z inspirującymi hasłami, które mogłyby widnieć na motywacyjnych obrazkach w sieci, niekoniecznie pod logiem jakiejś marki?

Wybierz szczęście!

Kochaj życie!

just-do-it-hed-2013

🙂

Warto czasem zwrócić uwagę na blok reklamowy. Nigdy nie wiadomo, kiedy życie postanowi podsunąć nam wskazówkę.

Może siedzisz teraz i właśnie byłeś lub byłaś w trakcie szukania rozwiązania na jakiś problem. Zadałeś lub zadałaś sobie pytanie. A świat odpowiedział Ci, podsyłając pod oczy mojego posta. A w moim poście same reklamy! Wiesz, wszystkie do Ciebie mówią:

Znajdź inspirację. Poczuj coś. Rusz się. Kochaj. Bądź szczęśliwy. Bądź szczęśliwa!

No i w każdej rzeczy, która się dzieje lub nas spotyka można znaleźć coś pozytywnego! Choćby i w reklamie 🙂


Zapraszam serdecznie na fanpage  – tam znajdziesz więcej inspirujących obrazków i cytatów, które padły z ust wielkich ludzi (lub wysunęły się spod ich pióra lub ołówka).

Wystarczy jeden klik i już jesteś! http://www.facebook.com/wiedzminskachata

alegro

Magia Czterolistnych Koniczyn [żywioł: Ziemia]

Dzisiaj bardzo króciutki post, jednak nie bądźcie zawiedzeni! W przyszłym tygodniu posty będą się pojawiać 2 razy w tygodniu. We wtorek i czwartek. Dodatkowo uruchomię dla Was kanał z filmami i prezentacjami na tematy, które poruszam na blogu. Zapraszam do czytania.

06-DSC_0006

Wiedźmińska Chata – czterolistne koniczyny

Magia czterolistnej koniczyny jest znana każdemu człowiekowi – kto odnajdzie ją, odnalazł swoje szczęście. Jest to jeden z wielu symboli, które zostały „zaadoptowane” przez cały świat i przetrwały do dzisiaj. Mało tego, symbol czterolistnej koniczyny jest silnie wykorzystywany w mediach, przemawiając do nas z ekranów telewizorów, komputerów i telefonów. O czym to świadczy? Ludzie nie lubią symboli, które jakkolwiek źle mogą się im skojarzyć – jak niektóre symbole, mało zrozumiałe dla zwykłego, napotkanego na ulicy człowieka, np. pentagram ochronny. Czterolistna Koniczyna nie budzi grozy, ponieważ jest to całkowicie pozytywny talizman, którego nie sposób użyć w negatywny sposób! To nie jest znak zaczerpnięty z dawnych kultur, ani otrzymany od bóstw. To dar Matki Natury, dla nas. Może być omenem szczęścia, ale może także posłużyć jako składnik mikstury, rytuału, woreczka gri gri.

18-DSC_0020

Wiedźmińska Chata – czterolistne koniczyny

Jakie właściwości posiada czterolistna koniczyna?

  • przynosi szczęście
  • spełnia jedno życzenie (można ją zaprogramować , zupełnie jak kryształy)
  • wzmacnia działania magiczne (wywar, którym zostanie przemyty ołtarz)

Czterolistna Koniczyna to ziele, które można wykorzystać zarówno jako talizman, jak i w miksturach, magicznych olejkach dobrobytu. Podarowana komuś, przyniesie szczęście obdarowanemu i darującemu!

15-DSC_0016

Wiedźmińska Chata – czterolistne koniczyny

Jak stosować czterolistne koniczyny?

Zdecydowanie najlepszym sposobem wykorzystania tego Daru Matki Natury jest zamknięcie go w folii (zalaminowanie) i poświęcenie jakiemuś istotnemu celowi. Czterolistne Koniczyny posiadają szczególną moc, należy więc używać ich do szczególnych celów. Zalaminowane nie ulegną zniszczeniu i mogą obdarzyć nas szczególną mocą, darem lub zdarzeniami, które wyniosą nasze życie na inny, lepszy poziom. Należy używać ich mądrze, przemyśleć ich przeznaczenie i skupić się przy programowaniu.

08-DSC_0008

Wiedźmińska Chata – czterolistne koniczyny

Jak zaprogramować czterolistną koniczynę?

  1. Wycisz się w swojej przestrzeni magicznej (np. przy ołtarzyku domowym lub leśnym)
  2. Zapal białą świecę – wspomaga moc intencji. Możesz także posłużyć się szałwiowym kadzidłem, kryształem górskim i święconą solą wodą. Reprezentacja czterech żywiołów wzmocni intencje i przyspieszy realizację marzeń.
  3. Weź w dłonie czterolistną koniczynę i skup się na przekazaniu jej swojego życzenia. Możesz śpiewać, mówić, intonować w myślach lub przelewać obrazy, miłość, światło do koniczyny.
  4. Na koniec podziękuj Matce Naturze za tak piękny dar, zostawiając jej w zamian jakiś podarunek – białą różyczkę, kawałek upieczonego ciasta. Możesz także zrobić coś dla niej – posprzątać las ze śmieci, nakarmić bezdomne kociaki, pomóc innemu człowiekowi : )

Twoje życzenie spełni się tak szybko jak się będzie dało! Daj Ziemi chwilę na otworzenie drogi i drzwi, by Twoje marzenie mogło do ciebie przyjść.

A co jeśli znajdę pięciolistną koniczynę?

Pięciolistne koniczyny także mają swoje znaczenie, chociaż są owiane mniejszą sławą niż czterolistne. Gdy znajdziesz koniczynę o pięciu liściach, oznacza to, że pokochasz. To może być związek partnerski, małżeństwo, przyjaźń lub pasja, zwierzę. Tak samo jak czterolistne, pięciolistne koniczyny można zaprogramować, by przyciągnąć pasję, miłość swojego życia lub spełnienie w związku. I takie koniczyny także znalazłem, jednak one czekają na swoich właścicieli, wyraźnie czuję, że nie są dla mnie. Więc jeśli czytasz te słowa i czujesz, że to o Ciebie chodzi – napisz do mnie.

Słowo od wiedźmina

Czy ciężko jest znaleźć czterolistną koniczynę? Jedni mówią, że trzeba mieć szczęście, a ja powiem Wam, że najlepiej dostroić się do nich. Sam nie znalazłem żadnej przez 22 lata mojego życia, póki nie powiedziałem sobie, że mogę. Przysiągłem sobie, że kiedyś znajdę. Kilka dni później zacząłem znajdywać całe garści czterolistnych koniczyn. Potęga wiary, moi drodzy. Ponieważ mam ich tak dużo, zacząłem je badać, stosować i dzielić się nimi. Można je ode mnie odkupić, na szczęście!

TUTAJ znajdziesz swoją koniczynkę.

Piszcie komentarze, dołączcie do mnie na facebooku, żeby być na bieżąco z nowościami (otwarciem kanału, najnowszymi postami i inspirującymi wpisami każdego dnia). Zajrzyjcie także na pozostałe aukcje z ezoterycznymi przedmiotami i do mojej oferty rytuałów.

Możecie też napisać do mnie maila!

jakubowsky.sebastian@gmail.com

5 argumentów „za” – Kryształowa Biżuteria (żywioł Ziemi)

Wiedźmińska Chata - naszyjnik z sodalitu

Wiedźmińska Chata – naszyjnik z sodalitu

Jaki jest Twój talizman? Nosisz przy sobie woreczek gri gri*, kryształy, skrypt runiczny, małą kartę z symbolem szczęścia, może chińską monetę albo czterolistną koniczynę? Może to tylko węzełek na rzemyku albo ulubiony naszyjnik, ale każdy z nas posiada jakiś talizman przy sobie. Zdradzę Wam w sekrecie, że ja mam tatuaż, żebym nie musiał martwić się o zgubienie talizmanu, ale polecam wszystkim magiczną biżuterię, szczególnie z kamieni naturalnych. Nosząc kryształy w woreczku niejako traci się z nimi kontakt, a nosząc je na szyi czy nadgarstku, stale je czujemy – rośnie ich moc przez nieustający dotyk naszej skóry. Bliżej niż biżuteria mogą być tylko tatuaże, ale nie każdy ma na nie ochotę. Dlatego specjalnie dla moich czytelników podaję 5 argumentów „za” noszeniem biżuterii z kamieni naturalnych.

*gri gri to specjalne woreczki, przygotowywane w trakcie rytuału voo-doo. Ich moc jest zaskakująco silna 😉

090-DSC_0098

Wiedźmińska Chata – bransoletka z chryzokoli i kamienia księżycowego

Nr 1: Stały kontakt z talizmanem

Niepodważalną zaletą magicznej, kryształowej biżuterii jest stały kontakt energetyczny z talizmanem. Kryształki na szyi czy nadgarstku ocierają się o skórę, przypominają o sobie przy każdym ruchu, dzięki czemu wzmacniamy je naszą wolą. Chowając je w woreczku, oddzielamy je od siebie, a są one zasilane naszą energią. Kryształy są jak energetyczny pryzmat – energia pochodząca z naszego ciała astralnego przechodzi przez nie, ożywiając je i skupia się w postaci konkretnego promienia mocy, który reprezentuje kryształ. To jak odwrócony schemat pryzmatu, gdzie nasza energia jest tęczą, a skupia się w jedną, konkretną wiazkę, przyciągającą konkretny cel. Im więcej uwagi poświęca się talizmanowi, tym „żywszy” się staje i mocniejszy. Odłożony na półkę, nawet święty graal czy kamień filozoficzny byłby bezużyteczny! Ale już jeden dotyk ożywiłby jego moc, a co dopiero dotyk przez 24h/dobę.

Nr 2: Brak kłopotliwych pytań – same komplementy.

Kiedy z kieszeni wypada mi woreczek z mołdawitem, skryptem runicznym zamkniętym w kostce z krzyżami i paciorkiem aqua aury – ludzie uśmiechają się dziwnie, chichoczą i stroją sobie żarty. Wielu z nas to dekoncentruje i sprawia, że nasze amulety i talizmany zaczynamy traktować jak ludzie dookoła. A one tracą moc… Cóż, nie trzeba się bać dziwnych spojrzeń, bo w końcu kto ma prawo nas oceniać? Generalnie – nikt. Jednak tym, którym przeszkadza nadmierna wścibskość i dziwne spojrzenia, polecam właśnie biżuterię z kryształami. Żadnych żartów, żadnych kłopotliwych pytań – same komplementy! Ludzie lubią kamienie naturalne, nie zdając sobie sprawy z tego, że to ich matczyna, ziemska energia tak przyciąga do siebie. Pamiętam jak odkryłem swój pierwszy kamień mocy – labradoryt. Zobaczyłem go na szyi u dziewczyny ze stajni. Błyszczał tak pięknie i tak mocno się do mnie „uśmiechał”, że kilka dni później znalazłem go w kryształach podarowanych mi przez moją mamę (niezwykle kocha ametysty). Przyciągnąłem go, bo kiedy tylko go zobaczyłem zapałałem do niego sympatią. Może dlatego, że naszyjnik był piękny…

100-DSC_0108

Wiedźmińska Chata – bransoletka z kamienia księżycowego i ametystu

 

Nr 3: Wodoodporne i „wodoładowalne”.

Kryształy, oprócz niektórych okazów, np. selenitu, można pozostawiać na ciele podczas kąpieli. W ten sposób można je oczyszczać, razem ze swoim ciałem. I przede wszystkim wciąż mieć z nimi kontakt, nawet w trakcie relaksu. Karty z runą czy innym symbolem, woreczka gri gri lub innego podobnego talizmanu nie można zabrać ze sobą do wanny. To kolejny, potężny powód, dla którego warto mieć kryształowy talizman.

115-DSC_0124

Wiedźmińska Chata – bransoletka z sodalitu i kryształu górskiego

Nr 4: Kryształy to dar Matki Ziemi – ich moc jest niemal niewyczerpana.

Należą do żywiołu ziemi, jak cała nasza planeta. Rządzone przez Matkę Naturę, zasilane przez ziemskie jądro – czy wiesz, że energia ta pozwala uruchomić proces leczenia poprzez czakrę podstawy? Zalety są… ogromne jak ziemski glob. Dary Matki Natury są najlepsze, niezależnie od tego czym są. Są łagodne, lekkie i zarazem potężne. Nie ukrywam, że sam ten opis przywodzi mi na myśl kobiecą siłę, pochodzącą z wnętrza. Tak, Ziemia z pewnością jest kobietą, a jej uczucia do nas są niewyczerpane – tak, jak energia dobrze traktowanych, oczyszczanych i energetyzowanych regularnie kryształów.

Nr 5: Stabilna energia i magazynowanie jej.

Energia Ziemi, tkwiąca w kryształach jest niezwykle stabilna i spokojna. Dlaczego jest to zaleta? Symbole zużywają się. Można je przeładować energetycznie i wytrącić z równowagi w jakiej się znajdują. Dobrym przykładem są runy, które uczą równowagi. Stosowanie zbyt wielu znaków mąci umysł, chociaż daje mnóstwo energii. Co jednak nam po energii jeśli mamy chaos w głowie? Stosowanie jednej runy przez długi czas nie sprawia, że traci ona moc. Powoduje natomiast przerost jej mocy – brak równowagi i nieoczekiwane, najczęściej niechciane efekty. Przy symbolach każdego rodzaju należy zachować umiar, ponieważ są one nieuchwytne jak powietrze (wibracje i dźwięki), które nimi włada – szczególnie jeśli są to słowa (nawet w formie jednego znaku). Kryształy mają nieograniczony potencjał wchłaniania i magazynowania energii. Potrafią ją neutralizować lub nawet zamieniać ze złej w dobrą (czarny turmalin to mała fabryka recyklingu energii).

093-DSC_0101

Wiedźmińska Chata – bransoletka z agatu karneolowego i onyksu

Słowo od wiedźmina

Myślę, że już rozumiecie o co chodzi. Chociaż mógłbym o magii kamieni mówić i mówić, to tutaj się zatrzymam i dam Wam pole do popisu. Jakie jeszcze zalety posiada biżuteria wykonana z kamieni? Piszcie w komentarzach i w mailach, a także na facebooku. Natomiast Ci, którzy poczuli, że kryształowe błyskotki są dla nich przeznaczone, niech spojrzą na moją ofertę bransoletek z kamieni naturalnych 😉 Z pewnością znajdziecie coś dla siebie. Moi klienci uwielbiają te bransoletki – była jedna kobieta, która zamówiła dwie, a tuż po odebraniu przesyłki tak się nimi zachwyciła, że zamówiła kolejne dwie! Podejrzewam, że w tej transakcji było więcej niż tylko 4 bransoletki i trochę pieniędzy. Na samo wspomnienie uśmiech pojawia mi się na twarzy. Zachęcam więc do odwiedzenia moich stron.

TUTAJ znajdziesz bezpieczny i pozytywny talizman dla siebie.

TUTAJ znajdziesz dla siebie bezpieczny rytuał z talizmanem.

Już wiesz jakie jeszcze korzyści niesie ze sobą Kryształowa Biżuteria? Pisz w komentarzu, na facebooku pod postem oraz na mój email: jakubowsky.sebastian@gmail.com .

Błąd w stosowaniu talizmanów i amuletów

Witam serdecznie, dzisiaj króciutko o jednym, bardzo blokującym błędzie przy stosowaniu amuletów i talizmanów. Zapraszam.


Zaczynając od podstaw

Nie wiem jak wielu z Was ma problem z rozróżnieniem amuletu od talizmanu, jednak dla mnie na początku nie było to jasne, dopóki czytając o właściwościach magicznych kryształów, nie zobaczyłem że zastosowanie podzielono na dwa aspekty – ochronne i przyciągające. Więc tym, którzy jeszcze nie wiedzą, zdradzę tę słodką tajemnicę. Talizman służy przyciąganiu pozytywnych aspektów, energii, okoliczności, zjawisk, zaś amulet odpycha wszelkie negatywne aspekty. Gdy dręczy Cię lęk, czytelniku, sięgnij po sprawdzony amulet. Gdy zaś chcesz czegoś więcej od życia, sięgnij po mistyczny talizman. Ot, cała magia semantyki.

61DAFwIKsvL._UY395_

Wisiorki, kamyczki, paciorki, symbole, woreczki, magiczne główki

Talizman czy amulet, może mieć najróżniejszą postać. Może być zarówno paczuszką ziół, jak i mosiężną figurką, kwiatem origami, obrazkiem z runami lub z żurawiami. Co więc wyróżnia talizmany i amulety spośród zwykłych przedmiotów? Cóż, warto zamienić „co” na „kto”. To Ty wyróżniasz przedmioty magiczne na tle zwykłych bibelotów. Za naszą myślą i skoncentrowaną uwagą podąża energia, która czyni wiarę magią. Poświęcając przedmiotowi szczególnie dużo uwagi i myśląc o jego przeznaczeniu, ładujesz go energią i sprawiasz, że zaczyna działać. To, co jednak wyróżnia działanie amuletów i talizmanów na tle innych przedmiotów to… rutyna. Dowolny przedmiot, choćby i szczotkę do włosów czy zapalniczkę możesz położyć gdziekolwiek. Jedyne następstwa jaki Cię czekają, to możliwość chwilowego zagubienia przedmiotu. Magiczne przedmioty lubią mieć swoje miejsce. Na Twojej szyi, w specjalnym kuferku, na ołtarzyku, w kieszeni lub ozdobnym woreczku. To wzmacnia ich działanie, gdyż poświęcana im uwaga jest szczególna – zwykłego kamienia nie trzyma się w pięknym puzderku, więc jeśli takowy się w nim znalazł musi być specjalny. Wszystko, co uważane było kiedykolwiek za totem, talizman, przedmiot o wielkiej mocy, było otaczane specjalną czcią. Dzięki temu niektóre, zwykłe niegdyś, przedmioty zyskiwały potężną moc. Każda osoba, która widziała Księgę spoczywającą na zdobnym stojaku lub na poduszce ze złotym sznurkiem, uważała ten wolumin za coś specjalnego, co otrzymało specjalne miejsce. Oto właśnie magia rutyny, zwyczaju, rytuałów codziennych.

il_fullxfull.337524981

Do sedna: Błędem jest otoczenie się tysiącem kamyczków, symboli i woreczków

Dlaczego jest błędem? Prawdziwy, potężny przedmiot rozwiąże wszystkie problemy bez pomocy innych symboli, kamyczków, woreczków z ziołami. Jeśli więc otaczasz się mnogością takich przedmiotów, oznacza to że mają one zbyt małą moc, by zadziałać samodzielnie. Niestety sam kiedyś popełniłem ten błąd i ku przestrodze podzielę się z Wami swoimi odczuciami.

Miałem poważne problemy w wielu dziedzinach życia. Postanowiłem użyć wszelkich możliwych sił, by je usunąć. Codzienne rytuały, namnażanie talizmanów i amuletów, nie przynosiło efektów tak szybko, jak chciałem wówczas je uzyskać. Magia potrzebuje czasu, by się objawić w materialnym planie. Nim zaklęcie czy rytuał przyniesie efekt, należy uzbroić się w cierpliwość i zająć swoimi zajęciami, robiąc wszystko najlepiej jak się umie. A najlepiej robiąc wszystko z uśmiechem i pasją, nie czekając na cud. Mi brakowało cierpliwości, jak każdemu na początku drogi. Otoczyłem się więc nadmiarem symboli przez co magia została uwięziona pomiędzy nimi, nie mogąc się wydostać. Jej działanie przypominało walkę z upierdliwą naklejką. Uwalniała się z jednego miejsca w moim otoczeniu i zaraz przylepiała się do innego ściągana symbolami. W rezultacie powstała silna blokada energetyczna, magia pozostawała w miejscu krążąc i siejąc chaos. Fizycznie czułem się wyczerpany, rozczarowany i zniechęcony. Czekałem, nie miałem motywacji by się ruszyć, narzekałem. Aż w końcu przyszło mi do głowy, w trakcie medytacji w lesie, że jest ogromna różnica między jednym a drugim otoczeniem. W lesie czułem wolność i harmonię, w domu, tuż za progiem czułem jak moja motywacja i energia opadają, a nieprzyjemna, stara energia się do mnie przylepia. Pojąłem w czym popełniłem błąd i sprzątnąłem wszystkie przedmioty magiczne. Wykonałem rytuał sprowadzający energię z powrotem, kończący działanie wszelkich rytuałów i zaklęć. Posprzątałem w mieszkaniu, okadziłem wszystko szałwią i skropiłem uświęconą przez sól wodą. Na koniec zrobiłem listę niedokończonych spraw i zrealizowałem ją w pełni. W ciągu tygodnia energia oczyściła się, ja odzyskałem motywację i chęć do działania. Zapisałem swoje imię runami i to jest jeden z dwóch talizmanów, które noszę i używam na co dzień. Drugim jest mój ulubiony mołdawit.

Więc ku przestrodze – uczcie się czarów i cierpliwości idących w parze, by nie zostać swoją własną ofiarą 😉

A talizman lub amulet możecie nabyć u mnie w sklepie na allegro, klikając obrazek poniżej.

logo magiczne

Jak przygotować przedmiot magiczny do użytku?

Serdecznie witam wszystkich Czytających bloga, szczególnie tych, którzy od dawna na niego zaglądają. Dzisiejszy wpis to na dobrą sprawę chleb powszedni, o którym czasem w swojej diecie niektórzy zapominają. Więc czytajcie, zanim post stanie się czerstwy 😉

day_1__magic_things_by_screamst

Słowem wstępu

Kupujesz przedmioty magiczne? Kamienie, talizmany, amulety, świece? Niezależnie od tego gdzie je kupujesz, pamiętaj, że nie są wolne od innych energii. Są nie sterylne. Niestety inne energie nie zawsze są dobre czy neutralne. Warto więc nauczyć się oczyszczać przedmioty magiczne i rytualne, by użytkować je z radością i pozytywnym skutkiem. Nie spotkałem się jeszcze z przedmiotami sterylnymi energetycznie, ale czasem energia tych przedmiotów potrafi być chaotyczna i nieprzyjemna, szczególnie tych, które przeszły przez wiele rąk, zanim dotarły do mnie.

A jeśli w przedmiocie jest dobra energia? Czy mam go oczyszczać? TAK. Dobra energia pozostaje. Szczególnie jeśli nad przedmiotem odmawiasz zaklęcie zakończone „klauzulą”: Dla dobra mojego i wszystkich. Warto zapamiętać ten drobny szczegół przy białej magii, ustrzeże nas przed niewłaściwym użyciem magii.

o.11236

Sposoby oczyszczania przedmiotów

Istnieje wiele sposobów oczyszczania przedmiotów magicznych ze starej lub po prostu obcej energii. Oto lista tych „najznańszych”:

  • obmyć wodą
  • przeciągnąć ponad świecą
  • przeciągnąć ponad kadzidłem szałwii białej
  • rytuał oczyszczający (można wykorzystać ten)
  • posypać solą, otoczyć kręgiem soli na x godzin
  • otoczyć kręgiem białych świec
  • potrzymać w rękach, oczyszczając dotykiem

Każdy powinien mieć swój sprawdzony sposób na oczyszczanie przedmiotów, pomieszczeń, osób.

Sposób rekomendowany przeze mnie

Swoim sposobem dzielę się już na moich aukcjach magicznych, żeby powiadomić Was przed zakupem, że należy coś takiego zrobić. Dzięki temu na moich aukcjach będzie bezpieczny i doświadczony mistyk, i laik. A zawsze można spytać o poradę, chętnie odpowiadam na pytania. Przytoczę Wam opis:

logo magiczne

Jak postępować z zakupionymi magicznymi przedmiotami?

Zakupione na aukcjach produkty były dotykane tylko przez twórcę, jednak należy pamiętać że w trakcie transportu przeszły z rąk do rąk. I chociaż to nie bezpośredni kontakt z kamieniem, należy go przygotować nim zostanie użyty po raz pierwszy.

  • Przygotuj miejsce, w którym czujesz się dobrze – np. miejsce używane do medytacji, ołtarzyk, stół.
  • Zapal świecę (białą)
  • Skup się na przedmiocie i wyobraź sobie, że oczyszczasz go jasnym światłem.
  • Wypowiedz na głos zaklęcie oczyszczające przedmiot
  • Następnie napełnij przedmiot własną energią. Możesz to zrobić wyobrażając sobie swoją energię w ulubionym kolorze spływającą z Twoich rąk do przedmiotu lub pocierając go palcami, całując, zawijając w rytualny obrusik, owiązując wstążką ulubionego koloru – wybór należy do Ciebie!
  • Używaj przedmiotu 🙂

Pamiętaj, że energia podąża za uwagą i myślami – ważne byś był odprężony/a i miał chwilę spokoju, wolną od niepotrzebnych myśli.

Wiedźmińskie sposoby oczyszczania

Ja swoje przedmioty oczyszczam posługując się tylko myślą, energią Światła i wyczuciem. Czasem faktycznie przydaje mi się dodatkowa pomoc w postaci chłodnej wody. Kiedy przedmiot nie powinien mieć kontaktu z wodą, obmywam swoje ręce aż staną się zimne, najlepiej lodowato zimne (lód to także żywioł Wody, jednak ja traktuję je osobno). Wtedy ponawiam proces oczyszczania. Biorę przedmiot do ręki i pozwalam chłodnej, świetlistej energii wymyć obce energie z przedmiotu, zastępując je moją. Od razu też przedstawiam przedmiotowi jego przeznaczenie, w myślach intonując afirmację. Dzięki temu otrzymuję przedmiot czysty, energetyzowany i zaprogramowany. Gotowy do działania.

Słowo końcowe od wiedźmina

Polecam Wam, Czytelnicy, odnaleźć swój żywioł. Z pomocą intuicji lub rozmaitych wykazów, które odnajdziecie w książkach, Internecie, filmach, nagraniach audio, możecie wskazać swój żywioł. Najczęściej jest to żywioł, który przeważa w Waszym życiu. Ja swój (Wodę i Ziemię) znalazłem poprzez obserwację swoich upodobań. Początkowo myślałem, że to Ziemia jest moim ulubionym żywiołem z racji zamiłowania do run, kryształów, ziół. Okazało się jednak, że uwielbiam stosować magię ziemi, a żywioł, który dostarcza mi energii to Woda (zawsze i w każdej postaci pomaga mi na wszelkie dolegliwości, psychiczne, fizyczne, energetyczne). Potem zaś odkryłem, że nie lubię Wodo-ognia (ciepłej wody), wolę Lód. Podobnie z Ziemią, odkryłem swoją pasję do eliksirów (Ziemio-woda) i symboli (Metal – przemawia do mnie bardziej niż drewno). Na koniec odkryłem swoją fascynację burzą i świecami płonącymi w mroku – to przyszedł do mnie żywioł Światła. Warto odnaleźć swój macierzysty żywioł i nie poprzestawać na dążeniach do odkrywania, rozwijać się. Jak widać można znaleźć o wiele więcej.

Kryształ górski

Kryształ górski

Wiadomości końcowe

Zapraszam wszystkich Czytelników na moje magiczne aukcje – odnajdziecie tam niebawem rytuały białej magii i rozmaite talizmany, a w tej chwili magiczne kryształy i czterolistne, laminowane koniczyny. Stale dodaję coś nowego, dlatego warto mieć pod ręką mój mały kram. Każdemu Kupującemu służę radą, każdemu przymierzającemu się do kupna doradzę. Można także składać osobiste zamówienia – dostaję ich wiele poprzez email, gdyż niektórzy chcą spersonalizować swoje przedmioty, rytuały. Sprostam Waszym wymaganiom. Zapraszam więc na aukcje, do polubienia strony na fejsbuku oraz komentowania bloga.

Psst… Na hasło magia rytualna, dostaniecie ode mnie gratis w postaci kryształu, który do Was „wibruje”. Zebrałem w ostatnich 2 latach wiele takich, które odłożyłem z nadzieją, że właściciel się odnajdzie. Postanowiłem im pomóc. Kupując w wiadomości do Sprzedającego wpisz „magiarytualna”, a jeden z kryształów zostanie dołączony gratis do zakupu.

logo magiczne

Maść czarownic – fakty, składniki, bezpieczeństwo

Maść czarownic, maść latająca. Cudowny specyfik o makabrycznym składzie pełnym krwi, nikczemności i trucizn. Co prawda, to prawda.  W składzie nie znalazło się  „poświęcenie”, a powinno, ponieważ przygotowanie i używanie tej maści wymaga nie lada poświęceń, a „odwaga” najwyraźniej była niepisanym składnikiem każdego produktu czy też rytuału wiedźmy, dlatego również o niej nie wspomniano. Drogie Panie i drodzy Panowie – to nie kremik na piegi, ani nawet na miłosne igraszki (chociaż różnie to bywało u tych starych, żwawych czarownic). To potężny… narkotyk.

Szczypta historii…

Maść czarownic była stosowana przez nie by przemieszczać się w tylko im znane miejsca na miotłach, a tam spotkać się i współżyć z Szatanem. Tak przynajmniej rzecze nam historia, sama w sobie zapisana przez Kościół, któremu bardzo nie w smak były takie igraszki, szczególnie że nie mogli ich uchwycić, uporządkować, ani pojąć. Człowiek od zarania dziejów tępił to, czego nie znał, a co budziło w nim strach – np. magię, którą ciężko okiełznać i wytłumaczyć używając logiki. Chociaż ci sami ludzie, którzy tępili czarownice powołując się na logikę, sami mieli z nią nieco problemu – przynajmniej tak wynika z moich historycznych obserwacji i psychologicznego wykształcenia.

masc_czarownic

Dzisiaj mamy trochę więcej oleju w głowie (czy na pewno?) i potrafimy posłużyć się techniką tak, by dotrzeć do faktów, które nie zostały jasno przekazane na kartach historii. Tajemnica tak samo nas przeraża, jak i pociąga, więc staramy się ją odkryć. Poznajmy tajemnicę maści czarownic, od praktycznej strony, zdecydowanie mniej romantycznej i poetyckiej.

Specyfik ów wytwarzano przy użyciu silnych, ziołowych środków psychoaktywnych (dawniej swoją „fazę” można było zebrać po drodze na targ lub polowania), mieszano z tłuszczem, rozprowadzano po ciele w miejscach, gdzie skóra była cieńsza. Pod kolanami, pachami, w pachwinach… I tutaj powoli zbliżamy się do klucza tajemnicy. By maść lepiej działała, czarownice chwytały za miotły (!), by na nie wsiąść. Okrakiem. Co wrażliwszych czytelników przepraszam najmocniej, jednak co tęższe umysły zapraszam do dalszego zgłębiania tajemnicy. Otóż trzonek miotły smarowano maścią i wprowadzano go do pochwy, by tam wchłonęła się i dała mocniejsze efekty. Stąd być może wzięło się wsiadanie okrakiem na miotły i stosunek z Szatanem. W końcu jego przyrodzenie było opisywane jako chłodne i twarde jak żaden członek – miotła? Resztę dopełniały psychoaktywne trucizny: pokrzyk wilcza jagoda, bieluń, lulek czarny, czasem mandragora, innym razem jad ropuchy. Pozostałe składniki (krew nietoperza, smalec z noworodka itp.) służyły 1) przerażeniu potencjalnych pytających i odstręczeniu ich od użytkowania maści 2) pogłębieniu wrażenia magii Szatana. Wszyscy praktykujący choćby prostą magię ochronną wiedzą jak ważne są ceremonie. To one tworzą prawdziwą magię.

Garść prawdy… czyli składniki i ich działanie

Skoro już mamy historię, dorzućmy trochę faktów o składnikach maści, poczynając od ich wyliczenia…

  • pokrzyk wilcza jagoda (owoce lub liście)
  • bieluń (wszystkie części, najpopularniejsze były liście)
  • lulek czarny (liście)
  • mandragora (liście, korzeń)
  • krew nietoperza
  • tłuszcz noworodka
  • jad ropuchy

Wyżej już napisałem, że krew nietoperza oraz wszelkie dziwne składniki, które odnajdziecie w przepisach (różnorodnych) na maść czarownic służą efektowi, nie wykazując samodzielnego działania. Dawniej magia, by była skuteczna i groźna musiała odznaczać się paskudnością i osobliwością. Wymagała odwagi i poświęcenia (nie tylko żywych istnień, ale także swojego nosa, skóry, przytomności, dobrego imienia). Tłuszcz był jednak niezbędny, ale niekoniecznie musiał należeć do noworodka, co zaraz pojmiecie. Czarownice rozbierały się do naga, by nasmarować się maścią (zupełnie jak Małgorzata, lecąc w siną dal na miotle, a kończąc naga u Wolanda). Tłuszcz miał chronić je przed wyziębieniem ciała. W istocie bowiem cała tajemnica maści  polega nie na tym, że ciało podrywa się z miotłą do góry, a na tym, że doświadcza się stanu OOBE czyli projekcji astralnej z silnymi uczuciami eksterioryzacji (przebywania poza materialnym ciałem). Praktykując OOBE należy dobrze zadbać o ciało – okryć je kocem, podgrzać pomieszczenie. Kocem dla czarownic był ów tłuszcz zawarty w maści. Może powstać pytanie dlaczego tłuszcz, nie koc? Cóż, to bardzo proste. Pozostałe składniki maści, wymienione powyżej to silne substancje psychoaktywne z rodziny psiankowatych, zawierające atropinę ( i nie tylko…). Działanie tej maści było więc silnie pobudzające – natknąłem się w sieci na anegdotki o tym, jak działa to na dzisiejszych ludzi, np. naukowców, którzy eksperymentowali z maścią.

Niecałe 100 lat temu niemiecki etnograf Will Erich Peuckert postanowił wypróbować na sobie przepis na tzw. maść czarownic, który pochodził jeszcze ze średniowiecza. Zgodnie z przekazami kobiety smarowały nią kij albo twarz i ciało, a potem unosiły się w powietrze. W maści znajdował się wyciąg z lulka czarnego, bielunia dziędzierzawy, tojadu, pokrzyku wilczej jagody i maku lekarskiego. Naukowiec opisał swoje wrażenia w następujący sposób: „Najpierw przed moim obliczem tańczyły straszliwie wykrzywione ludzkie twarze. Potem nagle doznałem uczucia, jakbym bardzo daleko leciał w powietrzu. W końcowej fazie zobaczyłem wreszcie obraz orgiastycznego święta z groteskowymi zmysłowymi ekscesami”

d49e04dd0002321a4fed2cf1

Podstawowy zestaw objawów, z których nie każdy musi wystąpić to:

  •  pobudzenie
  • wielomówność
  • euforia
  • spazmatyczny płacz lub śmiech
  • gonitwa myśli
  • zaburzenie koordynacji ruchów
  • majaczenie
  • halucynacje
  • napady szału

Pół łyżki użyteczności… czyli dlaczego nie warto stosować psychoaktywnych ziół

Nie lubię moralizować w ten sposób, ale sam byłem zainteresowany stworzeniem takiej maści, dopóki nie zrozumiałem, że to ryzykowne i mija się z celem. Znalazłem nawet dostawcę nasion na allegro i pewnie jeszcze pomyślę nad kupnem, choćby dlatego, że moim marzeniem jest szklarnia zielarska (kto nie chciałby samodzielnie hodować ziół rytualnych?). Chętnym podam adres www, ale najpierw przeczytajcie do końca wpis.

Maść może wydawać się użyteczna, gdy pragniemy nauczyć się OOBE lub LD. Jednak! Pamiętajmy, że zawarta w ziołach atropina skutecznie uniemożliwi spokojne projekcje. Ona pobudza, a do projekcji potrzeba wyciszenia. Do LD potrzeba nawet snu, lekkiego i barwnego. I oto pierwszy powód.

Przygotowanie maści jest bardzo trudne, jeśli chcemy pozostać bezpieczni i pewni tego, że nie doznamy krzywdy. Dlaczego? Choćby dlatego, że zawartość atropiny może być różna w każdym liściu danej rośliny z w/w. W jednym może być nadmiar, w innym niedosyt. Wszystko zależy od hodowli, warunków, kraju… A pozostałe warunki to twój wiek, masa ciała, schorzenia, alergie, podatność na atropinę… To skomplikowane, chociaż dla niektórych może być znikomą przeszkodą.

I ostatnie, ale jednak ważne. Ucząc się OOBE i LD na środkach psychoaktywnych (czy to maści czarownic sporządzonej w domu, czy narkotykach zakupionych od kogoś) nie posiądziesz tej umiejętności na stałe. Właściwie nie nauczysz się jej w ten sposób. Odbędziesz zapewne barwną podróż, będziesz miał co zapisać w swoim duchowym dzienniku, jednak… Projekcje polegają na kontroli świadomości. Brak kontroli jest drogą na skróty, nie uczeniem się. Lepiej więc męczyć się nawet kilka lat, ale umieć, niż zdobyć narkotyk i odbyć kilka podróży, drogich i ryzykownych.

Maść czarownic według Edain McCoy

Przepis zaczerpnięty z książki „Projekcja astralna dla początkujących”, wydawnictwa Studio Astropsychologii:

Latająca maść nieposiadająca właściwości psychoaktywnych Do jednej filiżanki bezzapachowego olejku* dodajcie którykolwiek lub wszystkie poniższe składniki. Następnie tuż przed próbą projekcji astralnej wetrzyjcie sobie miksturę w ciało. 1 łyżeczka ugniecionej bielicy pospolitej 1/2 łyżeczki suszonej natki pietruszki 1/4 łyżeczki ugniecionej kocimiętki właściwej 1/2 łyżeczki sproszkowanego kłącza kosaćca 1/8 łyżeczki sproszkowanego mastyksu 1 lub 2 szczypty ugniecionego lub sproszkowanego wawrzynu szlachetnego 1 szczypta sproszkowanego tymianku* 1 szczypta sproszkowanego korzenia waleriany 1 lub 2 krople olejku jaśminowego i/lub 1 lub 2 krople olejku różanego *Nie używajcie więcej tymianku, niż jest to wskazane. W przeciwnym razie może podrażnić skórę. (przyp. autorki)

Uważam, że to dobry przepis, ale nim go wypróbuję odświeżę swoją wiedzę zielarską, na temat nie chemicznych zastosowań ziół (jak w przypadku starej maści czarownic), a zastosowań magicznych! Wiedzą tą podzielę się na blogu, kontynuując temat maści czarownic, tudzież już latającej maści do OOBE  i LD.

783154f640

Refleksje końcowe od wieduna

Podsumowując cały temat maści czarownic mam dla was radę, sentencję i naukę.

Maść czarownic znana przed wiekami to czysta chemia. Nie widzę tu prawdziwej magii, jedynie naukę i zdanie się na narkotyki. Bardziej przemawia do mnie nawet przepis Edain McCoy, niż przepis średniowieczny (może nawet starszy). Prawdziwa, skuteczna i doskonała magia tkwi zarazem w prostocie i emocjach. Prosty składnik, wsparty atmosferą rytualną to potęga. Magię tworzą ceremonie, nie nauka. Więc nauka dla Was jest taka, drodzy czytelnicy: Poświęćcie swój umysł magii, nie swoją wątrobę truciznom.


* przypis wieduna: jojoba, olejek migdałowy, ylang-ylang, olejek ryżowy – mają neutralne zapachy bądź są bezzapachowe.

Rzecz o równowadze

Po długiej przerwie wracam z przeprosinami dla Was. I krótką refleksją o równowadze, która nasunęła mi się dosłownie chwilę temu.

Równowaga to dla wielu cel w życiu, dla wielu to też nieznana wartość. Niektórzy uważają, że by była równowaga trzeba dotykać skrajności – z każdej strony szali. Mi jednak wydaje się, że równowaga to coś więcej. Równowaga, obok miłości, to słowo unikające jasnej i pełnej definicji. Można jedynie opisać równowagę. Ona powstaje wtedy, kiedy dajesz tyle, ile bierzesz i bierzesz tyle, ile dajesz. To jest tak, jakbyśmy siedzieli w kole, trzymali się za ręce i przesyłali sobie iskierkę – to taka stara, dobra harcerska zabawa polegająca na uściśnięciu dłoni. Jeśli ktoś przetrzyma iskierkę i nie pośle jej dalej, sprawi, że ruch się zatrzyma. Wziął, a nie dał z siebie. Można więc szybko zdefiniować jedną z właściwości równowagi:

Niezachowywanie równowagi powoduje różnorodne blokady. 

Czy być dobrym to odejmować sobie od ust? Nie, w żadnym wypadku. Być dobrym to nie wahać się pomóc, kiedy widzi się osobę proszącą o pomoc. Nierzadko ludzie proszą o pomoc tylko i wyłącznie spojrzeniem. Pośród tłumu idzie starsza pani, uginając się pod ciężarem siatek z zakupami. Zazwyczaj nie rozumiemy – dla nas to niewielki ciężar, jesteśmy silni i pełni witalności. Czasem starsza pani rozgląda się. Szuka kogoś, kto z własnej woli jej pomoże. Cóż, jakby nie patrzeć większość z nas, mimo że nie rozumiemy jak można mieć problem z podniesieniem tak lekkiej siatki, jest stworzona do tej sytuacji. Argument znajduje się w zdaniu poprzednim – ta siatka dla nas jest lekka. Zdaje się, że zostaliśmy zesłani niczym anioły dla tej pani. Kiedy jej pomożemy, ktoś pomoże nam, kiedy brzemię naszego życia okaże się za ciężkie. Równowaga świata zwróci nam wysiłek tak, by był współmierny z wysiłkiem, który daliśmy z siebie tej starszej pani. Grunt to przyjąć ten dar tak ufnie jak starsza osoba. Być dobrym to znaczy nie wahać się przyjąć pomocy.

Nie zawsze to, co z pozoru dobre czy z pozoru złe jest takie w istocie. Czasem ktoś, kogo uważamy za złego z definicji to osoba, żyjąca w równowadze, dobra i pomocna, nierzadko niezwykle kulturalna. Czasem ktoś, kogo uważa się za dobrego i pomocnego to żmija w ptasim gnieździe. Pozory są jedynie odbiciem tego, co zwykle myślą i przekazują inni. Pozory to lustrzane rodzeństwo naszych przekonań. Czasem warto ich posłuchać, a czasem intuicja wchodzi im w głos i należy jej posłuchać. To jest równowaga. Między rozsądkiem, a przeczuciami.

Równowaga jest wtedy, kiedy pozwalamy doktorowi leczyć nasze ciało, ale sami uzdrawiamy je własnym umysłem.

Równowaga to także doskonały sprzymierzeniec w materializowaniu pragnień.

Co wewnątrz, to na zewnątrz. 

Co pielęgnujesz wewnątrz, zadbane będzie na zewnątrz. Pielęgnując w sobie dobre uczucia – dbasz o to, by inni obdarzali Cię dobrymi uczuciami. Pielęgnując w sobie złość, zapewniasz sobie złość innych… Warto wybierać uczucia odczuwane i mamy taką moc w swoich ciałach. Naprawdę możemy wybrać między gniewem i spokojem. Między żalem, a zrozumieniem. Jesteśmy stworzeni do dokonywania wyborów. Czy jednak odczuwanie złości jest niepoprawne? Według równowagi jest całkowicie naturalne, ale już wyrażanie jej w kierunku, posyłanie jej ku komuś, kto nas rozzłościł nie jest dobrym pomysłem. Lepiej wykorzystać złość do stworzenia dobra, by zachować wewnętrzną równowagę.

Przykład:

Dzieci na podwórku porównywały swoje marzenia. Opowiadały o tym kim zostaną, opowiadały o tym, co będą robić i co będą miały. Tylko jeden chłopiec nic nie mówił, słuchając swych kolegów i koleżanek. Któreś z dzieci spojrzało na niego i spytało:

– A ty? Nie wiesz czego chcesz?

– Wiem.

– To powiedz.

Chłopiec był nieśmiały, nie wiedział od czego zacząć, żeby dzieci się nie śmiały. Spuścił głowę i nerwowo poskubał brzeg koszulki.

– Pewnie nie masz marzeń!

To nie była prawda. W chłopcu narodził się gniew. Miał marzenia! Miał je, tak samo jak inne dzieci. Ale nie potrafił o nich tak po prostu opowiadać. Wymyślił, że stworzy książkę marzeń. Długo pracował nad nakreśleniem swoich marzeń. Rysował, opisywał je, szukał coraz nowszego sposobu na przedstawienie ich. Stworzył księgę marzeń, która była jego wiernym towarzyszem. I jednocześnie dowodem na jego determinację, by osiągnąć te marzenia, w których istnienie wątpiły dzieci. Księga Marzeń była skończona, cudowna. Była jego oazą spokoju, zabezpieczeniem przed zbłądzeniem. Chłopiec był już starszy, kiedy ktoś omyłkowo zniszczył książkę. Chłopiec rozzłościł się, gdy z jego marzeń został popiół. Czuł, że to naprawdę złe. Jednak zatrzymał się w gniewie. Kiedyś ten gniew popchnął go ku stworzeniu książki marzeń. Teraz już nie mógł stworzyć drugiej takiej samej. Postanowił, że od teraz dowodem na istnienie jego marzeń będzie jego życie. Czuł, że zniszczenie książki było darem losu, znakiem by odważył się realizować to, co nakreślił w książce. Gniew przerodził się po raz kolejny w twórczą emocję i determinację.

Pozostawiam Wam temat równowagi do refleksji osobistej. Do zobaczenia.

Proste recepty na miłość, pieniądze i spokój

Dzisiaj wpis o małych przesądach i czynnościach, które mogą dać niewyobrażalnie duże efekty. Nawiązuje to trochę do metody kaizen, a trochę do Prawa Przyciągania. Zanim jednak treść właściwa posta, chciałbym Was poprosić o dwie rzeczy 😉 Dajcie znak życia – skomentujcie posty, napiszcie do mnie – może jest jakiś temat, który Was interesuje i chcielibyście o nim poczytać? Druga rzecz – koniecznie zerknijcie na galerię mojego rękodzieła (trochę magicznych rzeczy też tam jest) o tutaj. A teraz zapraszam na posta.

Rutyna matką spokoju i szczęścia

Człowiek to gwałtowna istota pełna emocji nie do okiełznania, burzących się weń jak woda morska w trakcie sztormu. Jedna iskra powoduje w nim zapłon, pożar godny spalenia Rzymu. Iskrą tą może być wszystko: od obelgi wypowiedzianej pod jego adresem, aż po wyniosłe milczenie czy krzywe spojrzenie. W człowieku tkwi coś wspaniałego i zarazem strasznego – temperament. Nie dziwnym jest więc to, że codzienne, powtarzające się czynności takie jak mycie zębów (żeby były zdrowe), szczotkowanie włosów (żeby były piękne), czytanie książki (żeby być mądrym lub rozluźnionym) zapewniają istotom ludzkim spokój i pewność gruntu. I nie dziwne jest to, że kiedy odbierze się człowiekowi jego codzienne rytuały wpada w szał. Człowiek jest gwałtowny, ma w sobie iskrę, od której wybuchł Wszechświat.

Recepta nr 1: By czuć spokój i harmonię każdego dnia, pielęgnuj swoją rutynę.

Wskazówka ta dotyczy rzeczy, które sprawiają, że TOBIE jest dobrze Z SAMYM SOBĄ. Zadbaj o siebie, jedz kolację o tej samej porze, czytaj książkę w tym samym miejscu, o tej samej porze, przy podobnej muzyce. Spraw sobie prezent w formie Cudownej Chwili. Niech to będzie idealna chwila. Z idealną oprawą. Niech nikt Ci nie przeszkadza. Znajdź coś, co lubisz. Wycisz telefon. Zamknij się w swoim świecie – możesz stworzyć mały kąt w domu. Wystarczy krzesło, kilka zdjęć, może figurka albo inny bibelot. Czasami wystarczy tylko zamknąć oczy i przenieść się myślami do Domu Z Marzeń. Cudowna Chwila jest dla Ciebie. Niech od dzisiaj będzie Twoją codzienną rutyną.

 

bialy-kot-renice-duze

Recepta na gotówkę? Umyj naczynia, wynieś śmieci, posprzątaj po kotkach.

Dlaczego nie masz pieniędzy? Według Sekretu jedynym powodem jest to, że zaklinasz ich brak, żyjesz z tym brakiem, pielęgnujesz go. Ja mam swoją rutynę, którą ustaliłem sam dla własnej wygody. Brakuje mi pieniędzy? Cóż, brak z definicji nie istnieje. To by oznaczało, że czegoś negatywnego jest za dużo. Całą winę za niedobór gotówki zrzuciłem na… niepozmywane naczynia, pełny kosz na śmieci, brudną kuwetę kotków. Powód takiego połączenia jest prosty… A raczej są trzy. Po pierwsze bardzo łatwo pozbyć się braku – zmywanie zajmuje kwadrans, wyniesienie śmieci około pięciu minut, posprzątanie po kotkach około dziesięciu. W pół godziny znalazło się miejsce na pieniądze w moim życiu. Drugim powodem takiego wyboru są moje przekonania – brak pieniędzy kojarzy mi się z biedą, a ta z niezbyt ładnymi zapachami i brudem. Żeby przegnać „biedę” w jej najmniejszym stadium – sprzątam. Czy widzieliście na filmach domy bogatych ludzi? Są czyste, schludne. Kiedy utrzymuję taki porządek, pieniądze pojawiają się znikąd. W mojej głowie jest wzór mieszkania bogatej osoby i gdy go utrzymuję na planie materialnym, nie muszę martwić się o pieniądze. Trzecim powodem wyboru takiego rytuału na gotówkę jest pożyteczność takiego rytuału. Przynosi pieniądze, mieszkanie zaczyna ładnie pachnieć i wyglądać, koty są zadowolone, mam więcej miejsca na przygotowanie smacznego obiadu. Czuję się lepiej!

Recepta nr 2: By zapewnić sobie finansowy raj, dbaj o swoje wizje bogactwa w swoim otoczeniu.

Zastanów się: Jak wygląda dom bogatej osoby? Jak taka osoba mówi o pieniądzach, o bogactwie, o drogich rzeczach? Co robi na co dzień? Jak traktuje innych? Czy pomaga ubogim? Czy waha się, kiedy trzeba pomóc zanieść zakupy na 4 piętro? Jak traktuje swoich przyjaciół? Zapisz swoje odpowiedzi i przyjrzyj im się. Jeśli Twoje odpowiedzi są negatywne, nieprzyjemne – zmień koniecznie swoją wizję bogactwa. Przyjrzyj się ludziom, którzy są Twoim ideałem bogactwa. Wyobraź sobie siebie. Pozbądź się z tego obrazu negatywnych elementów. Jeśli Twoje odpowiedzi były lub po poprawce są pozytywne – wciel się w życie takiej osoby. Podpowiem Ci, że nie trzeba mieć milionów na koncie, by czuć się bogatym. Spraw by Twój dom wyglądał czysto jak u bogatych. Mów dobrze o pieniądzach, mów dobrze o bogactwie. Mów: Kiedyś kupię sobie …….. (wstaw nazwę „drogiej” rzeczy). Rób to, co kochasz i pomagaj innym robić to, co kochają. Nie bój się pracy, bądź odważną osobą. Zrezygnuj z rzeczy, które nic nie wnoszą do życia. Pamiętaj o sobie – dbaj o swoje ciało i o ducha. Kiedy ktoś na ulicy zbiera pieniądze dla chorych dzieci – wyskub chociaż 5 groszy. Podnoś pieniądze z ziemi. Wypatruj ich wszędzie. Idź za róg i oczekuj 50 złotych leżących beztrosko na trawniku. Pomóż mamie z remontem, pomóż siostrze w weekend zaopiekować się młodszym bratem. Słuchaj swoich przyjaciół, akceptuj ich i koniecznie dopytuj ich o to, o co sam chciałbyś być pytany. Zachowuj się, jakbyś był bogaty, ale nie wydawaj pieniędzy pochopnie. Bogaci dużo myślą nad wydaniem każdego grosza. Chyba że chodzi o pomoc innym – wtedy suma nie gra roli.

 

jakmoge1

Miłość i inne choroby pozytywnych ludzi

Czujesz się samotny lub po prostu chcesz mieć kogoś obok siebie, kto będzie robił z Tobą coś wspaniałego, doceniał Cię i podziwiał? Cóż. Życie jest proste, więc każda recepta jest prosta. Miłość jest najprostsza do przyciągnięcia. Wiele mówi się o tym, że jest jak trucizna, ale jak dla mnie to okropne oszczerstwo. Miłość, nieskalana naszym strachem, jest najwspanialszą rzeczą na świecie. Dzięki niej rodzą się dzieci, wspaniali ludzie, wynalazki. Miłość otwiera drzwi, nieważne jak bardzo zamknięte są. Miłość jest jak „Alohomora” tylko potężniejsza. Pokona każdą klątwę, każdy strach, każdego demona i każdego człowieka. Miłość zmusiła Boga do zejścia na Ziemię. Jest silniejsza niż cokolwiek. I dlatego przyciągnąć ją jest łatwo.

Recepta nr 3: Wpuść miłość do swojego życia przez codzienny rytuał.

Jak już wspomniałem, niezwykle łatwo jest przyciągnąć miłość. Zadaj sobie pytanie: Jak przyciągnąć partnera w magiczny sposób? I wyłącz się. Pozwól myślom płynąć. Odrzuć stwierdzenia:”to głupie”, „nie, no idiotyzm”. Zapisz na kartce nawet najgłupsze pomysły. I rozważ, który z nich jest najprostszy. Baw się. Wyobraź sobie, że pośrodku domu, w suficie jest klapa. Stań tam, spójrz w górę, wyciągnij rękę do klamki. Powiedz: Wiem, że tam jesteś Miłość. Wpuszczam Cię do siebie, otwieram Ci drzwi. Otwórz niewidzialne wrota i zamknij oczy. Poczuj jak oblewa Cię ciepły, kojący strumień Miłości. Otwórz mu drzwi do łazienki, do sypialni, do salonu. Złap trochę tej Miłości w małe pudełko i zanieś do swojego biura lub w miejsce, w którym pracujesz. Stwórz talizman i zaproś Miłość, żeby wypełniła go swoją mocą. Poproś ją o idealnego partnera, możliwość realizowania swoich pasji, o to czego pragniesz. Koniecznie znajdź swój sposób na codzienne przyzywanie Miłości.

 

22222333

 

 

Podsumowując: rutyna magiczna daje największe efekty. Małe, proste rzeczy zawsze dają ogromny efekt. Wielu z Was słyszało pewnie o Efekcie Motyla. Co to jest? To istota zasady, którą przed chwilą wymieniłem. Motyl, trzepocząc skrzydełkami jest w stanie wywołać burzę na drugim końcu kraju.

Jesteś motylem. Mały trzepot Twoich skrzydeł może zmienić świat.

167285_motyl_na_kwiatku